Browar Absztyfikant wchodzi do gry!


Łukasz Szynkiewicz - piwowar Olimpu oraz człowiek od wszystkiego w Browarze Absztyfikant, postanowił przenieść swój domowy projekt na komercyjne warki i zadebiutować na rynku piw rzemieślniczych. W ten sposób w minionym roku w browarach Czarna Owca w Semlinie i Jan Olbracht w Toruniu powstały pierwsze piwa warzone pod marką Browar Absztyfikant. Debiutancki "Ostatni dzień grawitacji" miał premierę w przedostatni wieczór 2016 roku w gdyńskim Morzu Piwa. Dość dobrze oceniane Session IPA utorowało drogę dla kolejnej premiery - Hydrozagadki w stylu Salty Baltic Stout z dodatkiem soli oraz wody morskiej. 

Dwa piwa wypuszczone pod marką Absztyfikant nie były jednak pierwszymi komercyjnymi warkami autorstwa Łukasza - wcześniej warzył w toruńskim Olbrachcie w ramach współpracy browaru z piwowarami domowymi, a prawie dwa lata temu uwarzył razem z Olimpem Grodziskie, wg receptury która zajęła 1 miejsce w swojej kategorii na festiwalu Birofilia 2014. 

Doceniając lata doświadczenia Łukasza oraz mając pewność, że piwa zaprezentują wysoki poziom, nie musiałem podchodzić do piw z dystansem, jaki zazwyczaj przybiera się przy nowych browarach kontraktowych. Nie zastanawiając się długo sięgnąłem po Ostatni dzień grawitacji. 


Piwo oferuje lekki, słodowo-chmielowy aromat z wyraźną tropikalną nutą przywodzącą na myśl ananasa i mango. W smaku lekkie i wyraźnie owocowe akcenty przyjemnie łączą się z wyrazistą goryczką i ziołowo-leśną nutą. Na finiszu wyraźnie zarysowują się akcenty chmielu, a wszystkie elementy dobrze ze sobą współgrają. Jedynymi rzeczami jakie przeszkadzają mi w Ostatnim dniu grawitacji jest lekka wodnistość oraz zbyt duże nagazowanie kojarzące się z gazowaną wodą mineralną. Małe potknięcie przy dobrym debiucie.


Hydrozagadka intrygowała mnie od początku w dwóch aspektach - dodania do piwa soli oraz zaczerpnięcia tytułu z filmu Andrzeja Kondratiuka. Muszę przyznać, że tego kultowego dzieła jak dotąd nie oglądałem, ale piwo wyraźnie mnie do tego zachęciło. Połączenie soli i ciemnego piwa pojawiało się już kilka razy na rynku - enigmatycznie zabrzmiało jednak dodanie wody morskiej. Jak udała się Hydrozagadka?


W aromacie dominują akcenty paloności, likieru czekoladowego oraz lekko lurowatej kawy zbożowej. W smaku jest już bardzo przyjemnie - piwo jest gęste, kremowe, z wytrawną i paloną nutą, która na finiszu przechodzi w lekką słoność. Hydrozagadka przywołuje mi na myśl czekoladowe płatki zbożowe, które ktoś przez przypadek posolił. A może to nie był przypadek..? Kremowe odczucie i kawowo-zbożowe akcenty przekonały mnie, że był to udany eksperyment!

0 komentarze:

Prześlij komentarz