Brokreacja/Dukla - Nafciarz Dukielski


Piątkowy wieczór. Lokalna karczma położona na uboczu małej miejscowości, na którą rewolucja przemysłowa wpłynęła w szczególny sposób. Rolnicze tereny pokryte lasem szybów naftowych, lokalni rzemieślnicy którzy zatrudnili się przy wydobyciu, kępki gęstej trawy posklejane resztkami mazistej substancji, wytryskującej co chwilę z nieszczelnych rur wijących się niczym gąsienica wśród okolicznych łąk. Cała miejscowość przyduszona gorącym powietrzem do suchej i spękanej ziemi oczekuje na błogą ulgę, która nadejdzie wraz z zachodem słońca. Za drzwiami słychać coraz głośniej regularny rytm ciężkich kroków, stawianych pewnie raz za razem. W tle miło skrzypią lekko przyrdzewiałe naftowe kozły, które dawno nie zaznały ani krzty smaru. Obsługiwane codziennie przez tych samych ludzi, zdają się sprawiać wrażenie opuszczonych i zapomnianych. W końcu głośne kroki milkną, przeradzając się w mocne puknięcie w drzwi. Zniszczona robotą ręka powoli naciska klamkę, a do wnętrza karczmy wpadają ostatnie promienie zachodzącego słońca.

Przy kilkumetrowym barze siada chudy, lekko przygarbiony mężczyzna. Spodnie noszące ślady całego tygodnia pracy, torba z mieniącymi się resztkami przetartej skóry, zadbany i zawsze przyczesany wąs oraz włosy ułożone podmuchami letniego wiatru. Czwórka podróżników siedzących w kącie dobrze rozpoznaje profesję przybyłego gościa. To Nafciarz. Jeden z wielu pracujących i mieszkających w okolicy. Jego zmęczony wzrok powoli kieruje się w stronę jednego z czterech kranów, jakie posiada obecnie karczma. Zastanawia się chwilę i wybiera ciemne, ciężkie piwo. Zupełne przeciwieństwo jego postury, pozwalające na chwilę ulgi po tygodniu wyczerpującej pracy. 


Torfowo-czekoladowy aromat, przypominający dębowe beczki używane do produkcji whisky, powoduje uśmiech na jego twarzy. Powoli unosi delikatny pokal i bierze pierwszy łyk. Wytrawne, palone piwo o kremowej, gęstej konsystencji wypełnia jego usta. Akcenty gorzkiej czekolady i torfu, wyrazista pełnia oraz mocno wytrawny finisz, pozostawiający posmak whisky na podniebieniu, wyraźnie sprawiają przyjemność Nafciarzowi. Zaskoczony próbowanym przed chwilą piwem, z nutą ciekawości pyta barmana o pochodzenie ciemnego napoju. Ten lekkim przechyleniem głowy wskazuje w kierunku siedzących w kącie podróżników i szepce: piwowarzy z Krakowa. Czwórka mężczyzn z zainteresowaniem spogląda w kierunku drewnianego baru, rozświetlonego teraz szerokim białym uśmiechem Nafciarza. Przez chwilę wymieniają między sobą spojrzenia, po czym zmęczony robotnik wraca do swojego zajęcia. Ciemne piwo, przypominające wydobywaną w okolicy naftę, szybko znika w łapczywych ustach Nafciarza, który decyduje się sięgnąć po kolejny pokal. Tym razem barman proponuje mu coś nieco mocniejszego określonego znajomo brzmiącą marką "Imperial". 


Jeden z siedzących w kącie, z gęstą grzywą skrywającą czoło i specyficzną anteną przyczepioną do ucha, ze szczególną ciekawością przypatruje się ruchom posępnego robotnika. Ten przystawia powoli pokal do nosa. Torfowo-czekoladowy aromat przypominający praliny czekoladowe powoli rozpościera się przy barze, powodując jeszcze większą niż wcześniej radość Nafciarza. Tym bardziej nie może się powstrzymać przed spróbowaniem. Jeszcze bardziej czekoladowy, likierowy smak delikatnie dociera do kolejnych kubków smakowych. Lekka słodycz, dobrze ukryty alkohol, bogate i złożone ciało, doskonały balans, a także torfowy i wytrawny finisz nie pozwolą robotnikowi zapomnieć o tym, czego właśnie spróbował. Z wyraźnym rumieńcem na twarzy wstaje powoli ze swojego przykurzonego krzesła i podchodzi do czwórki podróżników. Krótko spogląda na brodatego osobnika z ogoloną głową, później na tego z dziwną anteną przy uchu. Wyciąga lekko zbrudzoną naftą dłoń w ich kierunku i wychrypuje: Wyśmienite.  Po czym wraca do baru, sięga po zniszczoną skórzaną torbę i znika za drzwiami karczmy czując za sobą satysfakcję czterech spotkanych mężczyzn. 



0 komentarze:

Prześlij komentarz