Bevog - austriacko-słoweńskie leśne stwory


Browar Bevog miałem okazję poznać już jakiś czas temu, dzięki pojawieniu się na sklepowych półkach krakowskiej Strefy Piwa. Później zrobiło się o nim głośno za sprawą kontrowersyjnej etykiety do "Shower Beer", której przewodni motyw wychudzonego kościotrupa pod prysznicem podziałał na wyobraźnię i skojarzenia szerokiego grona beer geeków w naszym kraju. Zresztą sami Słoweńcy, którzy są właścicielami browaru postanowili się nieco wyróżnić na rynku i swój browar postawili w... Austrii - kilka kilometrów od słoweńskiej granicy. Wynikało to głównie z urzędowych komplikacji, ale bądź co bądź stali się dzięki temu charakterystyczni. Austriacy mówią, że Bevog jest ich, a Słoweńcy że ich - komu bardziej wierzyć? Nie wiadomo. 

Warto jednak zwrócić uwagę na Bevoga z kilku powodów - warzą świetne piwa, mają piękne etykiety osadzone w leśnym, baśniowym klimacie oraz jako jedni z niewielu w tej części Europy wprowadzili różne opakowania dla swoich piw, według podziału - wszystkie jasne piwa, które mają być maksymalnie świeże trafiają do puszek, wszystkie ciemne piwa trafiają do butelek. Spowodowane jest to wpływem światła na piwo, które po dłuższym czasie powoduje m.in. utlenianie, a to w większości nie wpływa negatywnie na ciemne style. 

Korzystając z jesiennej aury za oknem oraz małego zapasu piw Bevoga, przywiezionych z austriacko-słoweńskiego pogranicza, wybrałem się do pobliskiej puszczy na sesję zdjęciową. W końcu główny motyw etykiet Bevoga stanowią leśne stwory.





Po sesji zdjęciowej przyszła pora na spróbowanie piw Bevoga. Nie ma czego się obawiać - "potwory" z etykiet nie były takie straszne...

Deetz - Golden Ale oferuje świeży, wyraźnie chmielowy aromat, który czuć wyraźnie już po samym otwarciu puszki. W miarę kolejnych chwil pojawiają się rześkie, lekkie akcenty białych winogron. W smaku wyraźnie słodowe, lekko wytrawne z niską goryczką i lekko owocowym finiszem. Do tego wystarczy dodać jeszcze lekką nutę chmielu i białych owoców i otrzymujemy mocno sesyjne piwo, które w chwilę znika ze szkła. 



Tak - Pale Ale jest już bardziej chmielowe, żywiczne i intensywne. W smaku pojawia się wyraźna goryczka łącząca się w wyraźnym żywicznym akcentem, który później przechodzi w owocowy finisz przypominający mieszankę ananasa i mango. Tło stanowi lekko ziołowy posmak, a po dłuższej chwili pojawia się nieco przyciężkawy karmelowy akcent, który zaburza wcześniejszy doskonały obraz piwa. Niemniej pije się je przyjemnie.



Kramah - IPA  to już pełna jazda bez trzymanki, jeśli chodzi o żywiczno-sosnowe akcenty. Te łączą się tutaj z aromatem grejpfruta oraz mięty. W smaku wyraźna goryczka, słodowość i specyficzny ziemisty akcent na finiszu łączą się z karmelowymi nutami i nieco płaską, nudną teksturą piwa. Wyrazista goryczka zachwyca, ale brak owocowych akcentów w smaku nieco rozczarowuje. 




Rudeen - Black IPA  można opisać jako mieszankę paloności, czekolady i lekkich żywicznych nut, przypominających gałęzie sosny. W smaku dużo czekolady, dużo paloności, wytrawny i żywiczny finisz z dużą dozą chmielu. Niska goryczka oraz lekka słodycz mieszają się z wytrawnością finiszu i co przyjemnie wybijają na wierzch żywiczny charakter piwa. 







0 komentarze:

Prześlij komentarz