Baltic Porter Day 2017


Święto Porteru Bałtyckiego z roku na rok staje się coraz popularniejsze i zaczyna gościć w coraz większej ilości pubów. Browary też nie odpuszczają i idąc za trendem śmielej warzą swoje interpretacje Porteru Bałtyckiego. W tym roku pojawiły się przykładowo: leżakowany 9 miesięcy porter z Jabłonowa; włosko-polski kooperacyjny porter Pinty i Birra Amarcord; polsko-duński kooperacyjny porter Browaru Port Gdynia, Browaru Spółdzielczego, Browaru Okrętowego i Svaneke Bryghus czy najnowsza warka Top 1 w kategorii Porterów Bałtyckich - Imperium Prunum. To tylko nieliczne spośród kilkunastu premierowych porterów, które miały premierę 21 stycznia. 

Ja z lekkim opóźnieniem Święto Porteru Bałtyckiego obchodziłem dopiero w poniedziałek, a wszystko dzięki kilku interesującym porterom goszczącym na kranach Dobrego Zbeera w Gliwicach. Niekwestionowanym obowiązkiem było spróbowanie świeżej, niepasteryzowanej, lanej wersji Imperium Prunum, która według przewidywań miała się skończyć jeszcze w sobotę, a jednak dotrwała do poniedziałku.


Projekt Bornholm
Na start spróbowałem Projektu Bornholm - kooperacji polsko-duńskiej, o której wspomniałem wcześniej. Porter uwarzony według receptury Bartka Nowaka w Browarze Port Gdynia, był inicjatywą czterech "morskich" browarów - Okrętowego, Spółdzielczego, Port Gdynia i Svaneke Bryghus z Bornholmu. Jako dodatki w piwie wylądowały sól morska i lukrecja. Jaki był efekt?

Aromat to głównie paloność oraz akcenty skórki ciemnego chleba. Gdzieś w tle słabo wyczuwalna jest czekolada łącząca się z akcentami lukrecji. W smaku zachwycająca była wyraźna kremowa struktura, pełnia oraz przyjemny akcent rozgrzewania. Dominowały akcenty czekolady, a także lekka doza wytrawności - sól niestety zgubiła się wśród tego wszystkiego.

Imperium Prunum
Po krótkiej rozgrzewce przyszedł czas na Imperium Prunum - porter, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Spodziewałem się, że wersja niepasteryzowana będzie oferowała dużo aromatu i smaku i wcale się nie pomyliłem. Aromat dominowały bogate akcenty likieru czekoladowego, lekkiej śliwki oraz wyrazistego aromatu ogniska - tak jakby tuż obok nosa płonęły drewniane belki, a część z nich była już wyraźnie odymiona. Smak był już czystą przyjemnością - akcenty powideł śliwkowych, bogata wędzonka, czekolada, paloność, wyraźna złożoność i pełnia smaku oraz wytrawny finisz. Z kolejnymi minutami ogrzewania piwa na wierzch coraz bardziej wychodziły akcenty śliwki i ogniskowej wędzonki. Znakomicie ukryty alkohol pozwalał na niespieszne sączenie nowej warki Imperium Prunum.

Põhjala Öö
Projekt 30 z Browaru Maryensztadt okazał się dla mnie zbyt słodki (coś na kształt połączenia czekolady i landrynek), dlatego przeszedłem od razu do estońskiego porteru bałtyckiego - Põhjala Öö. Aromat i smak oferowały wyraźną paloność oraz soczysty akcent śliwkowo-wiśniowy. Bardzo rześka i czekoladowa interpretacja porteru przypominała coś w stylu alkoholowych pomadek, dzięki czemu piło się ją wyśmienicie.

Święto Porteru Bałtyckiego to świetna okazja do spróbowania różnych przedstawicieli tego stylu, często warzonych specjalnie na ten dzień. Trzeba jednak przyznać, że po kilku próbkach może zacząć boleć głowa...



0 komentarze:

Prześlij komentarz