Browar Okrętowy - dla prawdziwych wilków morskich


Ahoj szczury lądowe! To nie są piwa dla mięczaków, ani byle majtków. To piwa dla prawdziwych wilków morskich! Browar Okrętowy wpływa do portu i swoimi warkami zawstydza inne pseudo rzemiosła - zwłaszcza te pojawiające się w okolicach Łeby ;)

Polskie wybrzeże nie zachwyca pod względem ilości browarów - oprócz szczecińskiego Wyszaka i Nowego Browaru Szczecin, gdyńskiego Browar Port i puckiego Browaru Spółdzielczego - próżno szukać dobrego rzemieślniczego piwa związanego z tematyką morską. W kurortach rządzą słabe koncernowe lub regionalne lagery warzone pod naprędce stworzonymi markami. Tym bardziej cieszy - mimo że to browar kontraktowy - tak udany debiut Browaru Okrętowego, którego współzałożycielem-piwowarem jest Maciej Piaszczyński - znany również z projektów Browar Wyszak i Ułan Browar. Etykiety z wizerunkami różnych okrętów pływających, świetne minimalistyczne logo, stylistyka oddająca charakter dobrze zakurzonej kajuty w drewnianym statku - to wszystko aż zachęca do sięgnięcia po butelkę Okrętowego. Szkoda, że póki co z dostępnością na południu kraju bywają problemy, ale z drugiej strony potwierdza to tylko regionalizm browarów kontraktowych, a nigdzie piwo nie smakuje tak dobrze jak w górach albo nad morzem. (Całe szczęście, że udało się kupić Okrętowy na Poznańskich Targach Piwnych). 


Pierwszym piwem na jakie postawiłem był Steamer (12,5°Blg, 5,2% alk.) w bardzo rzadkim w Polsce stylu Dampfbier (Piwo parowe). Poddawane fermentacji w wyższej temperaturze z użyciem drożdży dolnej fermentacji tworzyło mgiełkę pary ponad brzeczką, od czego wzięła się jego nazwa. Historycznie przyjęło się jak piwo dla pracowników fizycznych, a swoje korzenie czerpie z Kalifornii czasów połowy XIX wieku. 

W aromacie Steamer oferuje dużo nut pszeniczno-zbożowych, a także drożdżowo-chlebowe akcenty. Bogate nuty spieczonej skórki od chleba współgrają z karmelowo-pszenicznym smakiem. Piwo jest lekkie i wysoko wysycone, a przez to wyraźnie sesyjne. Smak jest mieszanką nut chleba, palonego słodu, pumpernikla oraz lekkiej słodowej słodyczy. Oryginalne i wyróżniające się na rynku.

Drugim piwem, przy którym postanowiłem zacumować, była chwalona przez wielu Karaka (18,5°Blg, 8% alk.) w stylu Salted Chocolate Porter. Brytyjski styl piwa stworzony dla pracowników portowych z dodatkiem soli morskiej i goryczy kakao idealnie wpisuje się w określenie - piwo deserowe dla wilka morskiego. 

Dużo palonych nut w aromacie, mieszających się z akcentami czekolady, lekkiej mineralności oraz wyraźnym akcentem pralin i suszonych owoców, tylko zapowiada to co dzieje się w smaku. Wytrawna, czekoladowa nuta, palone słody, akcenty śliwkowo-wiśniowe w tle mieszające się z przyjemną  i delikatną słonością, a do tego wyraźne ciało i duża sesyjność jak na taki procent alkoholu. Jeśli miałbym zastąpić uwielbiane przeze mnie słodycze piwem - postawiłbym na Karakę!

Na koniec nie pozostaje nic jak tylko zanucić "Żegnajcie nam dziś hiszpańskie dziewczyny..."  i czekać na kolejne, udane piwa Okrętowego - dotychczasowe trzymają naprawdę wysoki poziom.





0 komentarze:

Prześlij komentarz