One More Beer Festival 2018


Za nami już druga edycja One More Beer Festival - wyjątkowego festiwalu, który przyciąga do Polski najciekawsze browary z całego świata i daje możliwość poznania wielu wyjątkowych piw. Dla nas była to pierwsza okazja do pojawienia się na imprezie, której formuła opiera się na sesjach degustacyjnych, w ramach których przez parę godzin można spróbować prawie 60 piw (30 browarów wystawiających po 2 piwa). Tak jak w zeszłym roku, tak teraz podczas One More Beer odbyły się 3 sesje - 1 w piątek i 2 w sobotę przedzielone 90 minutową przerwą, co łącznie dało szansę poznania smaku aż 180 piw (w tym również kilku miodów)! My pojawiliśmy się tylko na piątkowej sesji, ale to było wystarczające by docenić to jak wygląda i funkcjonuje One More Beer Festival. 

Przy wejściu dostaliśmy do ręki piękne kieliszki degustacyjne z wyraźnie zaznaczoną podziałką 50 ml, bo właśnie takie próbki obowiązywały jako standardowa pojemność na festiwalu. Oprócz tego śmiało można było sięgnąć po listę piw i w ten sposób rozpocząć krążenie między interesującymi nas stoiskami. Dla nas One More Beer był też świetną okazją do spotkania ze znajomymi i piwowarami, a także innymi osobami z szeroko pojętej "branży". 


Co zaskoczyło nas na One More Beer? Między innymi znikoma ilość osób, którym "urwał się film". W porównaniu do festiwali, na których można kupować większe próbki piwa (od 200 ml do 500 ml), tutaj tylko kilka osób po kilkugodzinnej sesji wskazywało na znaczne upojenie - reszta w pełni kulturalnie degustowała. Bardzo pozytywne wrażenie wywarły również na nas braki kolejek po piwo, a także szeroki wybór stylów piwa - od rasowych "kwasów", przez soczyste IPA, a na słodziutkich Imperial Stoutach kończąc. Atmosfera "sztosów" i pokazania "kto ma większego" udzielała się tylko wybranym, a większość uczestników z luzem podchodziła do kolejnych próbek piw, co też bardzo dobrze wpłynęło na klimat festiwalu. Tutaj płacąc raz i mogąc próbować czego się tylko chciało, nie było obowiązku próbowania wszystkiego. Owszem, część piw skończyła się szybciej, a część dotrwała do końca sesji degustacyjnej, niemniej raczej nie zauważyliśmy żadnych gonitw i biegania między stoiskami. Nieco kulała strefa food-trucków - w niektórych trzeba było sporo czekać by mieć okazję cokolwiek przekąsić, ale to też w dużej mierze zależało od wyboru jednego z czterech foodtrucków. Najmniejsza kolejka była do burgerów (do 10 minut), największa... do ramenu (zasłyszany czas nawet do 30 minut).

Naj-największa kolejka była do piw z Equilibrium rozlewanych z butelek ;)

Spośród piw prezentowanych przez polskie browary naszą szczególną uwagę zwróciły: LAB29 (Pracownia Piwa) - Wheat Wine z dodatkiem wiśni Muscat BA - przyjemnie kwaskowe piwo z wyraźnymi nutami beczki, esencjonalne w smaku, z wyraźną pełnią oraz akcentami wina; Klofta (Szałpiw) - Double ICE Destilled Sour Belgian Dark Strong Ale - piwo, które przypominało mi pumpernikiel posmarowany powidłami, bogaty owocowy aromat, dużo akcentów czerwonych owoców, a całość skontrowana lekką kwaśnością; Dział Testowy #1 (Browar Zakładowy) - Weizenbock z wiśniami - piwo z dużą pełnią i przyjemną gładkością, pełne pszenicznych nut oraz słodyczy uzupełnionej pestkowością wiśni.

Zagraniczne piwa prezentowały dobry poziom i tak naprawdę ciężko było narzekać na którekolwiek. Z drugiej strony słyszeliśmy dużo głosów, że żadne z nich nic nie "urywało" i po prostu poziom oczekiwać polskich "beer-geeków" w ostatnich latach znacząco się podniósł. Spodziewamy się, że prawda leży gdzieś po środku - z jednej strony gusta Polaków coraz bardziej się "wyrabiają", z drugiej jakość piw zagranicznych dostępnych w polskiej dystrybucji przyzwyczaja do pewnego poziomu smaku. Na nas znacząco wrażenie zrobiły: RU55 (Jester King) - Oak Aged Farmhouse Red Ale - które było dla nas esencją smaku czerwonych owoców, a także przyjemnie octowe i kwaśne; Tipopils (Birrificio Italiano) - klasyka smaku Pilsa, porządnie słodowe, przyjemnie chmielowe, rześkie piwo; Double Actuator (Bottle Logic) - Double IPA - soczyste, żywiczne, pełne akcentów owoców tropikalnych; Catacomb Porter (Bottle Logic) - Oak Smoked American Porter - wytrawny porter będący mieszanką gorzkiej czekolady i wyraźnej popiołowości, z gładkim bogatym ciałem; Jus Jus (Moksa) - Double Hazy IPA - pełne akcentów słodkich owoców, winogron, tropików, wyraźne chmielowe akcenty i doskonałe ciało - bardzo dobre piwo; Lush (Moksa) - Imperial Stout - jak to określił Szymon (Dziennik Piwny) - czekoladowy budyń w płynie; Caught a Humble (The Answer) - Sour Ale z dodatkiem śliwkowego puree i różowej soli himalajskiej - kwaśne, przyjemnie miąższowe, rześkie, po prostu bomba smakowa dla fanów kwaśnych piw!; 50/50 (O/O Brewing) w obu wersjach chmielenia - Comet/Mosaic i Comet/Citra - obie bardzo ciekawe smakowo i pokazujące różnice między poszczególnymi odmianami chmielu; Komplott Yuzu & Raspberry (Zagovor) - Sour Ale - kwaskowe, wyraziste, pełne specyficznej słodyczy yuzu, a jednocześnie budzące skojarzenia z tropikalnymi klimatami. 


Mamy świadomość, że nie udało nam się spróbować wszystkiego, ale w dużej mierze dzięki temu wyszliśmy z festiwalu bardzo zadowoleni. Nie czuliśmy niepotrzebnej "spiny", a rozmowy ze znajomymi przy piwie dopełniły sukcesu One More Beer Festival 2018. Nie było nas na ostatniej edycji, więc nie mamy porównania z zeszłym rokiem, ale sądzimy że przed takim festiwalem rysuje się jedynie świetlana przyszłość. Zauważyliśmy, że na festiwalu obecne było zarówno szerokie grono "beer-geeków', jak i grono osób, które chciały poznać nowe smaki, a to dobrze wróży dla rozwoju kultury picia piwa w naszym kraju. Jeśli mieliście lub macie plany wybrać się na One More Beer w przyszłym roku, to zróbcie to! Nie będziecie żałować.

P.S. Przy okazji dla osób, które są ciekawe cen wejściówek - jedna sesja degustacyjna kosztowała 199 zł, karnet na wszystkie 3 sesje - 499 zł. Po przeliczeniu na ilość piw możliwych do spróbowania, trzeba przyznać że jest to korzystna oferta ;)







Niestety podczas tej edycji OMB AleBrowar był obecny tylko duchem ;)


0 komentarze:

Prześlij komentarz