Cesarska - nowa jakość piwa w Sosnowcu



Związek Sosnowca ze światem piwa rzemieślniczego nie był dotąd łatwy. Określenie "to skomplikowane" najlepiej odzwierciedla historię miejsc, w których można było napić się piwa rzemieślniczego w jednym z większych miast Zagłębia. Stara Pogoń, Rino Bar & Food, Pub u Szwejka to miejsca, które zapoczątkowały pewne zmiany, ale nie wytrzymały próby czasu.

30 września 2017 roku w Sosnowcu otworzył się multitap Cesarska, który w ocenie wielu wprowadził nową jakość w zagłębiowski świat piwa rzemieślniczego. Czy na dłużej? O wzlotach i upadkach pierwszego roku działalności oraz o charakterze lokalnego rynku w Sosnowcu rozmawiam z Tomaszem Trojanowskim, managerem multitapu Cesarska.


[Piwna Zwrotnica] Pierwszy rok działalności Cesarskiej za nami. Czas na pierwsze podsumowania - czy otwarcie w Sosnowcu lokalu takiego jak ten można określić mianem sukcesu?

[Tomasz Trojanowski] Dopiero teraz będziemy mieć pełne dane z rynku, więc będzie możliwość porównywać miesiąc do miesiąca, tydzień do tygodnia jak to wygląda. Na pewno jeśli chodzi o zdobywanie rynku to jeszcze wiele przed nami. Sosnowiec jest jednak takim rynkiem który reaguje dobrze, ale wymaga więcej czasu. Jest jeszcze wielu potencjalnych klientów,  którzy mieszkają blisko, ale nie wiedza o nas lub przychodzą i mówią że nie mieli pojęcia o funkcjonowaniu takiego miejsca. Co mają powiedzieć ci, którzy mieszkają dalej od centrum? W ramach naszych możliwości staramy sie być obecni w mediach społecznościowych bo to najbardziej dostępna forma reklamy.

To co warte podkreślenia - przez ten rok bardzo fajnie wszyły nam Piwne Kursy Degustacyjne. Polega to na tym, że osoby które chcą się czegoś dowiedzieć na temat piwa, przychodzą, płacą 20zł, które odpowiada kosztom 5 próbek piwa i maja w ramach tego kursu możliwość spróbowania 5 różnych stylów piwnych. Są one dokładnie omówione - zaczynając od historii, aż po charakterystykę. Uczestnicy mogą tak naprawdę wdrożyć się w bogaty świat piwa. To jedna z rzeczy, którą na pewno będziemy kontynuować. Od października będziemy informować o kolejnych terminach kursów degustacyjnych. Dla nas to praca u podstaw - edukacja, bardzo sympatyczna atmosfera i prosty wybór - pijesz piwo z opowieścią o nim. 

Czy osoby uczestniczące w kursach to ludzie którzy już zetknęli się z piwem rzemieślniczym czy jednak zupełnie nic nie wiedzą?

Przychodzą i tacy i tacy. Dwie trzecie to zazwyczaj zupełnie świeże osoby, natomiast jedna trzecia to osoby, które dobrze sie znają na tym temacie, ale maja frajdę bo mogą mieć powtórkę z wiadomości. Poza tym jest to świetna atmosfera spotkania - zawsze staram sie to robić w sposób ciekawy, tak by osoba która zna tematykę i tak coś dla siebie znalazła.

Sosnowiec to miasto pełne tzw. beer-geeków czy niekoniecznie? Zauważyłeś pewne trendy wśród waszych klientów?

Stali klienci zaglądający raz w tygodniu to z pewnością beer-geecy, osoby lubiące piwo - stanowa trzon naszej klienteli i jest ich tutaj trochę. W końcu mają wybór, już nie muszą jeździć na dobre piwo do Katowic. Wiem, że sporo osób które lubiły zajrzeć na piwo do Katowic jednocześnie pracując w tamtym mieście, mogą teraz spokojnie zajrzeć tutaj i nie mieć dylematu z powrotem do domu. Zwykli konsumenci zaglądają do nas z mniejszą częstotliwością - częściej pojawiają się ze znajomymi albo na spotkania okolicznościowe. Z przyjemnością widzimy ze coraz więcej osób, które pojawiają się po raz pierwszy, później wraca i komentuje pozytywnie nasze działania w Internecie, co motywuje nas do  trzymania wysokiego poziomu.

Czujesz że środowisko piwne w Sosnowcu stworzyło się dzięki Cesarskiej?

Ono juz było wcześniej, tylko większość osób była zmuszona jeździć do Katowic. Mamy w Sosnowcu kilka sklepów specjalistycznych, ale to jednak nie to samo co posiedzieć przy barze i napić sie dobrego piwa. Nasi klienci spotykają się z nami, wiedzą że cenimy piwo, zapraszają swoich znajomych - to tworzy atmosferę Cesarskiej. Na tle innych multitapów, które są u nas w regionie, mamy unikalną klientelę - wielu gości w wieku 60+. To nie są pojedyncze osoby, tylko całkiem spory procent naszych klientów. Jesteśmy z tego bardzo dumni, bardzo zadowoleni i jest to dla nas ogromna pochwała że osoby dojrzałe, o potrzebach bardziej wyszukanych, dobrze się tu czują, chętnie przychodzą i korzystają z oferty. To stawia nas w pewien sposób w awangardzie. Takie osoby często nas zaskakują swoją wiedzą, siedzą w towarzystwie 30-40 latków i dobrze się czują mając też ofertę dla siebie.

Wnętrze Cesarskiej.
Czy lokalizacja w centrum miasta pomaga?

Absolutnie tak. Sosnowiec powstał na schemacie litery T, którą stworzyły dwie ulice - 3 Maja i Modrzejowska. My jesteśmy położeni przy tej pierwszej i dużo na tym wygrywamy. Ważne jednak by w centrum oprócz naszej obecności, działy się również inne ciekawe rzeczy. Niech kwitną inne miejsca, niech odbywają sie tu imprezy... Mam nadzieje, że zmieni się to po rewitalizacji placu przed dworcem i będzie to sprzyjać obecności mieszkańców. Wielu naszych potencjalnych gości, którzy mogliby sie tutaj pojawić, nie przyjeżdża do centrum Sosnowca, bo nie biorą tego miejsca pod uwagę jako kierunku wypoczynku, spędzenia soboty, spaceru, obiadu czy piwa. Wsiadają w samochód i jadą gdzieś dalej, nie zostając niestety w Sosnowcu. Czasem śmiejemy się, że mamy w pobliżu siedmiuset urzędników - to siedemset nowych potencjalnych klientów. Jak myślisz ilu z nich przychodzi do Cesarskiej?

Kazik Staszewski śpiewał kiedyś, że Los Angeles ma dwudziestu, a Warszawa ponad siedmiuset radnych... A sport?

Kibicujemy Zagłębiu Sosnowiec, które awansowało do Ekstraklasy - oglądamy mecze w Cesarsakiej i zastanawiamy się, gdzie nasi piłkarze świętują po meczach? W Katowicach? Słyszałem, że piłkarze Legii Warszawa po rozgrywkach piją Fullersa, lubią to piwo - u nas zresztą tez jest obecne na kranie - to w końcu brytyjska klasyka. Zastanawiamy się jakie są gusta naszych piłkarzy i czy w ogóle biorą pod uwagę świętowanie wśród swoich fanów i kibiców?

Historia piw rzemieślniczych w Sosnowcu nie jest wcale taka młoda - nie tak dawno temu funkcjonowało tutaj jeszcze parę miejsc - Stara Pogoń, Rino Bar & Food, Pub u Szwejka - wszystkie są już zamknięte. Czy otwarcie Cesarskiej było pomysłem na kanwie zniknięcia innych miejsc z dobrym piwem czy powstała potrzeba zrobienia czegoś świeżego, z nową jakością?

Takiego miejsca jak Cesarska brakowało w Sosnowcu i to było oczywiste. To często powtarzają nasi goście - nie mogli znaleźć miejsca o takim poziomie. Oferta jest dobrze skrojona na potrzeby mieszkańców - można się napić czegoś droższego, jest  bardzo przystępna oferta, która cenowo równa sie piwom koncernowym. Śmiało można się napić czeskiego pilsa albo hefeweizena, a zapłacić za niego tyle co za Tyskie lub Żywca w jakiejkolwiek knajpie w Sosnowcu. Utrzymujemy balans między ofertą "popularną" oraz taką dla osób oczekujących po piwie dużo i mogących wydać na piwo więcej.

Na kranach obecny jest nawet Bitter, co muszę przyznać jest rzadko spotykane w multitapach...

Mamy zacięcie również na klasykę, dlatego takie piwa są obecne. Tworząc Cesarską chodziło nam o wysoką jakość obsługi, fajny lokal, ale niekoniecznie za tym  muszą iść wysokie ceny. Oferta musi być przystępna i różnorodna, czego przykładem są lane wina z Moraw, gdzie cena u nas zbliżona jest do ceny wina kupionego w sklepie (kieliszek - 6zł, 250 ml - 10zł, 500 ml - 20zł), co jest rzadkością w wielu lokalach. Mówiąc krótko - jakość warszawska, ceny sosnowieckie. 


Czy w związku z tym że jesteś managerem Cesarskiej, piwny bakcyl towarzyszy Ci od dawna czy jest to świeża sprawa? 

Piwną rewolucję śledzę od samego początku. Miałem okazję próbować swoich sił jako piwowar domowy w czasach, kiedy załatwienie słodu było problematyczne. Bez kontaktów w słodowniach było to wręcz niemożliwe. Nie miałem na polu warzenia w domu dużych sukcesów, natomiast potem jako konsument śledziłem to co się działo. Na festiwale i imprezy jeżdżę dopiero teraz pracując w Cesarskiej, ale dobrze pamiętam pojawienie się Ciechana, Pinty i potem tego jak po kolei ten rynek stawał sie coraz bardziej bogaty.

To pytanie pewnie wielu ciśnie się na usta - czy w przyszłości Sosnowiec doczeka sie swojego festiwalu piwnego?

Przyszła mi taka myśl w tym roku, żeby spróbować coś zorganizować. Wynika to z tego - co nie jest łatwym tematem - że mamy w mieście kilka popularnych imprez - foodtrucki w Parku Sieleckim, Eskalator. Niestety wszystkie z nich obstawiane są przez podmioty zewnętrzne z odległych miast i pojawia sie na nich mało ciekawe piwo od największych rynkowych graczy. Ciężko jest nam jako firmie lokalnej wkręcić się w takie wydarzenie. Powinniśmy być na takich imprezach, w końcu tutaj płacimy podatki, a jednak nie mamy możliwości zaprezentować sie naszym mieszkańcom. Byłoby fajnie spróbować zrobić coś własnego, jednak myślę że to jeszcze za wcześnie. Pozycja Cesarskiej nie jest wystarczająco silna i grupa odbiorców nie jest wystarczająco liczna. Na pewno będę miał to na względzie, ale żeby to miało sens musimy dać takiej inicjatywie jeszcze ze dwa lata czasu. Nasze starania przynoszą rezultaty, ale dzieje się to bardzo powoli i stopniowo.

Sosnowiec zostaje nieco w tyle?

Ludzie tutaj z niewielka częstotliwością korzystają z takich przyjemności jak wyjście gdzieś - do restauracji czy na piwo. Na przykładową "pizzę" wychodzą nie co tydzień, nie co miesiąc - raczej tylko raz w roku. Nasze działania trzeba oceniać przez taki pryzmat. Jest wąska grupa korzystających z takich miejsc jak Cesarska, a wciąż duża grupa która jest potrzebna multitapom do rozwoju, wychodzi z domu stanowczo za rzadko. 

Inne miejsca też mają taki problem?

Tak. Tutaj chodzi o mentalność mieszkańców i przy okazji charakter głównych części miasta. Mieszkańcy muszą mieć gdzie wyjść. A my jesteśmy dowodem na to, że w Sosnowcu jest gdzie wyjść.

Czy po roku działalności i zebraniu grona stałych bywalców, rysuje się przed wami świetlana przyszłość? Festiwale piwne przeżywają w tym roku kryzys, multitapów to jeszcze nie dotknęło...

Cały czas sie zmieniamy i pracujemy. Dużą inwestycją był ogródek, swoją drogą bardzo atrakcyjny. Nie ma drugiego takiego w Sosnowcu, ale też w pozostałych multitapach w kraju - tam jest to zazwyczaj kilka krzeseł, a u nas... cały plac pełen krzeseł! Niestety okres letni w Sosnowcu jest trudny. To  miasto nie jest miejscem do wypoczynku, latem  nikt tutaj nie funkcjonuje, a ludzie bardziej odpływają na zewnątrz. Nie było łatwo, ale sądzimy że ogródek odniósł swój sukces.

Ogródek Cesarskiej.
Sporo inwestujemy w drobnostki. Zmieniamy i porządkujemy tablicę. To jest już czwarta wersja i w naszej opinii osiągnęliśmy ideał. Specjalizujemy krany - dzielimy je na klasyki, piwa ciemne, owocowe. To wszystko wypracowaliśmy sami, dzięki rozmowom z gośćmi. Chcemy by było tu cos dla każdego - ciemne, słodkie, jasne, owocowe - tak by klient zapamiętał że na danym kranie zawsze znajdzie piwo w podobnym stylu. Wśród pubowych atrakcji pojawi się quiz barowy - chcemy utrzymać by miał miejsce w każdy wtorek. Z tego co wiem to nowość na rynku sosnowieckim. Działamy w social media, wprowadziliśmy ofertę kanałów sportowych tak by móc oglądać mecze. Chcemy uświadamiać ludzi, że najprzyjemniej będzie im obejrzeć mecz Zagłębia właśnie w Cesarskiej. Chcemy by mieszkańcy Sosnowca częściej wychodzili z domów i częściej spotykali się ze znajomymi w pubach, restauracjach. 

Tablica w Cesarskiej z podziałem na: klasyki (na kremowo), różnorodne piwa jasne (na biało),
krieka (na czerwono), piwa ciemne (na brązowo).
Weekend urodzinowy na horyzoncie - planujecie specjalne atrakcje?

Będziemy mieć specjalną ofertę - porter bałtycki z browaru Jana za 6zł serwowany w pięknym pokalu 0,3 l. To będzie dobra okazja by w wyjątkowy sposób spróbować stylu, który jest naszą dumą narodową. Z pewnością pojawi się też coś słodkiego od ekipy Cesarskiej. Poza tym od 5 do 7 października organizujemy sosnowiecki Oktoberfest, na którym nie zabraknie odszpuntowania specjalnego festiwalowego piwa.

To dobra okazja by świętować nie tylko rocznicę otwarcia lokalu, ale także wprowadzenie nowej jakości w mieście. Czy kolejne lata działalności Cesarskiej jeszcze bardziej rozwiną rynek piwa rzemieślniczego w Sosnowcu?

Będziemy dalej ciężko pracować i wymyślać nowe imprezy, tak by przyciągać nowe osoby, które mamy nadzieje że zostaną z nami na dłużej. Chcemy utrzymać to, za co jesteśmy cenieni. Rynek piwa jest bardzo dynamiczny, więc czas pokaże co będzie z nami za rok... Jesteśmy dobrej myśli. 

1 komentarze:

  1. Bardzo fajny artykuł. Ja mam porównanie z Łodzią, gdzie multitapów jest więcej, ale i społeczność inna. Tam knajpy integrują piwną społeczność (spotkania piwowarów domowych, gry, aplikacja Kekemeke, współpraca z innymi inicjatywami lokalnymi, współpraca z innymi lokalami). Mimo, że Cesarska ma dopiero rok to idzie dobrym tropem. Spotkanie piwowarów domowych już było. Za ścianą Zapiekarnik - chyba jedyne takie połączenie dwóch lokali. Mogę coś zjeść w Cesarskiej lub napić się piwa w Zapiekarniku. Ogródek to fajna sprawa - klientela nie jest wydzierająca się w niebogłosy, zatem mieszkańcy Domu Potoka mają w miarę spokój. Zawsze kiedy odwiedzam rodzinny Sosnowiec obowiązkowo muszę odwiedzić Cesarską sam lub z przyjaciółmi. I w sumie jestem już rozpoznawalnym bywalcem Cesarskiej. Trzymam mocno kciuki!

    OdpowiedzUsuń