Silesia Beer Fest - edycja V


Po pierwszej edycji w Fabryce Porcelany oraz trzech edycjach w Galerii Szyb Wilson organizatorzy Silesia Beer Fest postawili na Spodek, gdzie w drugi wrześniowy weekend miała miejsce piąta edycja festiwalu. Największy na Górnym Śląsku festiwal piwa z każdym rokiem rósł w siłę, by w końcu przenieść się do samego centrum Katowic. Czy była to pierwsza i ostatnia edycja w tym miejscu? Czy jednak rozpoznawalność Spodka oraz bliskość katowickiej Strefy Kultury i Rynku zapewniła wystarczającą ilość uczestników i pozwoliła imprezie odnieść sukces?

Część festiwali piwnych oraz ich formuła przeżywa w naszym kraju wyraźny kryzys. Piwo rzemieślnicze w większych miastach staje się coraz bardziej dostępne, dla wielu konsumentów wizyty w multitapach i sklepach specjalistycznych przeszły do porządku dziennego. Festiwale, które kiedyś były swoistym "kagankiem oświaty", teraz zeszły niejako na drugi plan i stały się czymś normalnym. Każde miasto ma swój festiwal, a daty niektórych tak bardzo pokrywają się ze sobą, że browary pojawiają się jednocześnie w dwóch a nawet trzech miejscach. Czy to oznacza zmierzch tego typu imprez? Moim zdaniem nie. Festiwale piwne to wciąż świetne miejsce do spotkań z piwowarami, a także szansa na "zarażenie" piwem rzemieślniczym znajomych, którzy dotąd pijali bardziej masowe marki. Trzeba jednak zaznaczyć, że wśród festiwali piwnych wyodrębniło się parę formuł organizacyjnych różniących się od siebie. Po pierwsze - festiwale typowo dla beer-geeków w formule "płacisz raz, degustujesz ile chcesz" - o sukcesie takich niech świadczą przykłady Beer Geek Madness czy One More Beer. Po drugie - małe, lokalne imprezy typu "Dni Ziemniaka" czy "Dni Kozłowic Małych", na których pojawiają się maksymalnie 2-3 browary. Zastanawiacie się czy to szansa na sukces dla browarów? Niech odpowiedzią będą Open Hair w Sieradzu czy Gwarki w Tarnowskich Górach. Po trzecie - festiwale w miastach, w których wcześniej takowych nie było i w których nie działa żaden lub prawie żaden multitap. Czysta karta aż czeka na chętnych! Po czwarte - festiwale przy browarach - Pracownia Piwa i Przyjaciele, dni otwarte w Browarze Nepomucen czy festiwal przy Browarze Artezan. W tym roku frekwencja pokazała, że takie festiwale cieszą się powodzenia i zyskują coraz większe uznanie. Po piąte - w końcu - festiwale w dużych miastach z browarami przyjeżdżającymi z całego kraju. Wiele festiwali tego typu ma naprawdę mocną pozycję rynkową, odpowiednią renomę, rozpoznawalną nazwę i konsumenci na samo hasło "taki a taki festiwal piwa" wiedzą gdzie to wszystko się odbędzie i czego można oczekiwać na miejscu. Trzeba jednak godnie przyjąć fakt, że takie imprezy nie będą nigdy porywać tłumów tak jak koncerty AC/DC. Piwo rzemieślnicze w swojej formule od początku jest produktem niszowym. Festiwale piwne będą teraz przyciągać stałą ilość odbiorców, a ewentualne pozyskiwanie nowych będzie szło stopniowo i powoli.


A jak ma się sytuacja z Silesia Beer Fest? W mojej opinii piąta edycja odniosła swój sukces pomimo kilku "przeszkadzajek", które odbywały się w tym samym czasie. Piątkowy mecz Polskiej Reprezentacji nie odciągnął z festiwalu tylu osób, by przyznać że piło się piwo w opustoszałej hali, a sobotni koncert Organka w sąsiedniej dla Spodka Strefie Kultury, wręcz przyciągnął ludzi w tą część miasta i na trzy godziny przed wydarzeniem, Spodek przeżywał oblężenie. Ta hala to miejsce z dużym potencjałem, który przy kolejnych edycjach może zostać umiejętnie wykorzystany. Liczę zresztą na to, że to właśnie tutaj na stałe zadomowią się kolejne edycje Silesia Beer Fest. Wyliczając wszystkie plusy i minusy wydarzenia trzeba zaznaczyć, że nie zabrakło niczego co potrzebne było potencjalnemu konsumentowi. Była wystarczająca ilość toalet, były ustawione przed Spodkiem food-trucki (może w zbyt małej ilości, ale to da się poprawić), wstęp na imprezę nie powodował natychmiastowego zawału, muzyka nie zabijała głośnością i można było swobodnie dyskutować, a udostępnienie części trybun wewnątrz pozwalało ze spokojem znaleźć miejsce siedzące. Czego zabrakło? Programu dodatkowego, który skupił by się na specjalistycznej tematyce piwa - wzorcem Warszawskiego Festiwalu Piwa mogły się pojawić płatne wykłady, ze dwa lub trzy panele dyskusyjne, może także część dla piwowarów domowych (?). I nie chodzi mi o lokalizowanego tych rzeczy na głównej płycie Spodka, a własnie gdzieś na uboczu, gdzie mogliby skierować swoje kroki zainteresowani tematem, a gdzie nie przeszkadzałoby to innym uczestnikom. Wierzę, że jest to temat do dopracowania i jeśli tylko kolejne edycje festiwalu odbędą się w Spodku, uda się nadrobić te drobne braki.


Spośród wszystkich próbowanych na festiwalu piw, zawsze wymieniam te, które zrobiły na mnie największe wrażenie - nie inaczej będzie tym razem. Na szczególne wyróżnienie zasłużyły sobie: Berliner Weisse z malinami z browaru Garage Monks - bardzo rześkie, kwaśne i wyraziste; Happy Days z Trzech Kumpli - Super Light Hoppy Pale Ale, które mimo tylko 5 Blg i 1,3% alkoholu oszałamiało owocowo-chmielowym smakiem i całkowitym brakiem brzeczkowych akcentów; dzikie Smoked Ale z browaru Hajer, które połączyło w sobie "spalone kable" i przyjemną dziką, brettową nutę; Wawelove Porzeczkowe z Pracowni Piwa - 2,5% lekkie piwo z przyjemną nutą porzeczki; Latający Holender - Imperial Stout ze Spółdzielczego - esencjonalny, mocno czekoladowy, ze świetną waniliową nutą pochodzącą z beczki po whisky; a także klasyka klasyk czyli jak zawsze dobry Pils z Minibrowaru Reden!




Silesia Beer Fest była również miejscem premiery wyjątkowej kooperacji 6 browarów z województwa śląskiego, której byliśmy pomysłodawcami. Piwowarzy z browarów Sir Beer, Alternatywa, Hajer, Hopick, Piekarni Piwa oraz Minibrowaru Reden wspólnie uwarzyli Raspberry Rye Brown IPA - piwo z dużym dodatkiem słodu żytniego oraz malin. Maszket, bo tak nazwaliśmy tę premierę, zebrał najróżniejsze opinie podczas festiwalu i śmiało możemy przyznać, że jest to piwo w stylu "kochaj albo rzuć". Dla nas była to świetna okazja do połączenia 6 różnych wizji tworzenia piwa w jedną oraz zdobycia cennego doświadczenia, a piwowarzy ze Śląska już stwierdzili, że to na pewno nie ostatnia taka kooperacja!













0 komentarze:

Prześlij komentarz