Pracownia Piwa i Przyjaciele - festiwal jakich niewiele


Wiosna już na dobre zagościła w naszym kraju, a temperatury z tygodnia na tydzień wzrastają. To znakomita pora na zorganizowanie festiwalu , którego przewodnim motywem będą lokalne browary i dobre jedzenie. Tą drogą poszła ekipa Pracowni Piwa, zapraszając w drugi kwietniowy weekend na mały festiwal ulokowany na terenie przy browarze. Ilość wystawców ograniczyła się jedynie do lokalnych, krakowskich marek, dlatego oprócz piw Pracowni pojawiły się również piwa z Brokreacji, Tea Time oraz Twigg'a. W mojej ocenie brakło Piwowarowni i Smykana, ale można to usprawiedliwić ich udziałem w odbywającej się w tym samym czasie edycji Najedzeni Fest!  

Już od samego wejścia na teren browaru można było natrafić na znajome twarze. W słoneczny kwietniowy weekend do Modlniczki zjechała się większość krakowskiego craftowego światka, a teren Pracowni Piwa stał się przez chwilę lokalną stolicą piwa rzemieślniczego. Co najciekawsze - wszystkie napotykane osoby na pytanie - co dobrego dzisiaj próbowaliście? - odpowiadały jednoznacznie: pizzę! I faktycznie była to pizza na wysokim poziomie. Przez cały czas przy wielkim piecu ustawionym na podwórzu browaru uwijał się Tomek Rogaczewski, który stał się przez ten weekend głównym pizzaiolo. W menu pojawiły się różne rodzaje pizzy, ale wszystkie robione na oryginalną włoską modłę. A w smaku? Znakomite! My wybraliśmy najprostszą z kompozycji - z mozarellą, parmezanem i bazylią - i od razu poczuliśmy smak niemal identyczny do pizzy, którą mieliśmy okazję jeść w Neapolu. To właśnie w tym mieście narodziło się to danie i to właśnie neapolitańska Margherita stała się dla nas wyznacznikiem dobrej pizzy. Dlatego po szybkim wciągnięciu pizzy od Pracowni byliśmy w pełni zadowoleni i możemy stwierdzić, że warto czekać na restaurację "Pracownię Piwa i Proste Żarcie", która podobno ma się otworzyć przy browarze w okolicach połowy czerwca. Jeśli Tomek oprze menu na daniach podobnych do tych serwowanych w trakcie festiwalu, to o przyszłość tego miejsca nie musimy się martwić. 




Co najbardziej zwracało uwagę podczas festiwalu, to z pewnością luźna, letnia atmosfera. Mnóstwo zadowolonych i uśmiechniętych odwiedzających oraz brak ciśnienia związanego z próbowaniem "sztosów". Z drugiej strony była to okazja do spotkań, rozmów i całkowitego zrelaksowania się po męczącym tygodniu. W mojej opinii takich festiwali powinno się pojawiać coraz więcej. Wprawdzie odbywają się w naszym kraju festiwale w podobnym stylu, na przykład dni otwarte w browarze Nepomucen, Craft Beer Camp czy 100% Craft przy browarze Artezan, jednak wciąż jest ich za mało. A to właśnie w takich małych, lokalnych festiwalach drzemie największy potencjał i znakomita atmosfera tworzona przez uczestników. 

W ramach festiwalu pojawiła się także szansa zwiedzania browaru, z której licznie korzystano. Kolejki przy głównej bramie tworzyły się niemal bez ustanku i co średnio pół godziny kolejne grupy miały okazję przekonać się jak wygląda wnętrze Pracowni Piwa. Dla mnie była to też pierwsza okazja zerknięcia na nową instalację, ponieważ ostatni raz w Modlniczce miałem okazję być jeszcze za czasów pierwszej warzelni, która obecnie dzielnie służy browarowi Zakładowemu. Muszę przyznać, że nowa część browaru zrobiła na mnie dobre wrażenie. Zawsze wydawało mi się jednak że całość wygląda na dużą instalację, a okazało się że jest to browar, który śmiało można określić jako "kompaktowy". Nic ponad to, co potrzebne i wszystko na swoim miejscu.




Wśród ciekawych piw na festiwalu udało mi się spróbować m.in. Strawberry Milkshake IPA z Brokreacji, owocowego kwasa z Pracowni Piwa, Weizena z Trzech Kumpli, porzeczkowego kwasa Apollo 9 z Twigga oraz nową warkę The Alchemist z Brokreacji (tę do której użyto hop-guna). Świetnym orzeźwieniem na wysoką temperaturę okazało się Grodziskie w interpretacji Piotrka Sosina, które wprawdzie nie urzekało zbyt bogatym wędzonym aromatem, ale było zbalansowanym i przyjemnie lekkim piwem. Wędzonka, która ukrywała się w tle słodowości, była bardziej ukierunkowana na akcenty drzewne niż "szynkowe", co spodobało mi się szczególnie.



Świetna atmosfera, dobra ekipa, znakomita pizza i duży wybór piw z lokalnych browarów. Czego trzeba więcej do szczęścia? Sądzę, że jeśli chodzi o festiwal Pracownia Piwa i Przyjeciele z sąsiedztwa - ekipie Pracowni udało się znaleźć złoty środek i świetną formułę na festiwal. Oby kolejne takie jeszcze w tym roku ;) 









0 komentarze:

Prześlij komentarz