Poznańskie Targi Piwne 2017


Tegoroczna edycja Poznańskich Targów Piwnych była jedną z tych, które w mocniejszy sposób wpłyną na rynek polskiego piwa rzemieślniczego. Po długotrwałej euforii dotyczącej festiwali piwnych, nadeszła pora na odrobinę refleksji i spojrzenie na tę kwestię z dystansu. Pamiętam, że targi w 2016 roku wspominałem doskonale - świetna zabawa, reaktywacja Beer Blog Day, dużo pozytywnych wrażeń. I żeby nie było - w tym roku też był Blog Day, były spotkania ze znajomymi, były ciekawe piwa, tylko jakoś... brakło mocy.

"Festiwale piwne powoli tracą swoją formułę" - takie hasła możemy przeczytać w ostatnich dniach na łamach polskiej blogosfery piwnej. W mojej opinii festiwale nie tracą swojej formuły, tylko powinny zmienić nieco swój rozmiar. Przejść z wielkich - dedykowanych do ludzi zjeżdżających się z całej Polski, do małych - regionalnych, z maksymalnie kilkoma browarami polewającymi swoje piwa. Ewentualnie zmniejszyć także wymiar czasowy. Dobrym przykładem jest dla mnie festiwal "Who Cares for Beer" organizowany przez browar Bevog. Jednodniowy festiwal, trwający 8 godzin, 74 krany - po 5-6 na każdy browar. Sukces? Gwarantowany! Na tym festiwalu każdy browar miał wyznaczonych dla siebie kilka kranów, przy których cały czas obecny był piwowar, z którym można było zamienić słówko. Do Bad Radkersburga w Austrii, gdzie odbywała się impreza przyjechali ludzie z Włoch, Słowenii, Austrii, Węgier, Polski (wszystko czytając po tablicach rejestracyjnych samochodów) i wszyscy wyjechali stamtąd zadowoleni. Festiwalami tego pokroju w Polsce są 100% Craft w Artezanie czy dni otwarte w Pracowni Piwa, Browarze Zakładowym czy Nepomucenie. Może to jest droga na "wyczerpanie" formuły festiwali? Mniej na ilość, bardziej na jakość ;)

Wracając do samych Poznańskich Targów Piwnych - w tym roku najbardziej zaciekawiły mnie stoiska cydrowników, którzy dumnie reprezentowali najważniejsze polskie marki cydru - Ignaców, Chyliczki czy Smykan. Tak jak i w zeszłym roku, tak i teraz była premiera piwa The Blogger - warzonego przez Brokreację z polskimi blogerami piwnymi. O ile w zeszłym roku słuchać było narzekania, że piwo wyszło zbyt grzeczne, o tyle w tym roku opinie były mocno podzielone. Ultra Islay Barrel Aged Salty Kiwi & Cocoa West Coast White Bitter stał się jednym z tych piw, które albo pokochasz albo znienawidzisz. Ja je częściowo pokochałem - jak na taką mieszankę składników to cud, że to piwo jest ułożone, da się je wypić oraz można wyczuć poszczególne smaki współgrające ze sobą. Co do blogerów - w ramach Beer Blog Day odbyły się dwa szkolenia - jedno z fotografii prowadzone przez załogę Olympus Polska, drugie z sensoryki z próbkami Flavor Activ. Zobaczymy czy w ciągu kolejnych miesięcy poprawi się jakość zdjęć na polskich blogach piwnych. Osobiście dowiedziałem się paru ciekawych rzeczy i nauczyłem paru sztuczek, choć w dużej mierze wydawanie paru tysięcy na lampy błyskowe mnie nie przekonywało, ale kto wie... może mi się jeszcze zmieni.


W kwestii piwnej dużą przyjemnością była szansa na spróbowanie pierwszego piwa browaru Gzub uwarzonego w ich nowym, stacjonarnym browarze. Oczywistością było, że musiał to być Saison Bardzo wyrazisty, przyjemnie przyprawowy i z dużą dozą bananów w aromacie i smaku. I tutaj na myśl przychodzi mi kolejna rzecz, która może dać "kopa" piwnym festiwalom. Żeby spróbować tego piwa musiałem specjalnie przyjechać aż do Poznania, bo póki co jest ono dystrybuowane tylko w Wielkopolsce. Co to oznacza? Że tworzenie oferty dostępnej tylko w danych regionach może być strategią, dzięki której browary będą mogły wciąż się rozwijać i oferować coś ciekawego. Że na dane piwo będzie trzeba jechać w konkretne miejsce, co przełoży się na rozwój piwnej turystyki. 


Na tegorocznych Poznańskich Targach Piwnych byłem tylko jeden dzień. Z jednej strony wydaje mi się, że to mało, z drugiej że wystarczająco jak na prezentowaną tam ofertę piwną. Fajnie było się szkolić, spotkać ze znajomymi i porozmawiać - w tej kwestii nie mam żadnych "ale". Niemniej sam festiwal jakoś mnie nie poruszył. A może nie musiał? ;)

Szkolenie Olympus.
Beeramisu na bazie ciemnego piwa z browaru Wiatr.











0 komentarze:

Prześlij komentarz