Browar Absztyfikant & Piwna Zwrotnica - Frelka



Frelka po polsku znaczy dziewczyna.  
Określyni na młodo dziołcha. Różni się tym łod dziołchy, że je troszka starszo. Kożdo frelka jest dziołchom, ale niy kożdo dziołcha jest frelką. Frelka to jest zdrobniyni łod freli. Frelka to je paniynka.
Jak się godo, że mosz swoja frelka to tak, jak by się godało mosz swoja dziewczyna, swoja libsta. Do frelki nojbardzij pasuje karlus. Jak frelka się wydo, to się godo na nią baba, niykierzy godają tyż staro. Ty skojarzyni mo negatywne zabarwiyni. Lepij powiedzieć, moja kobiyta. 
źródło: https://gryfnie.com/slownik-slaski/frelka/

Frelka to nasze kooperacyjne piwo uwarzone razem z Łukaszem Szynkiewiczem z Browaru Absztyfikant. Dlaczego akurat w tym roku postanowiliśmy stworzyć taką kooperację? Początkiem stycznia 2018 minęło równo 5 lat działalności naszego bloga, więc wypadało to jakoś uczcić. A nie ma nic lepszego niż stworzenie wspólnego piwa z dobrym znajomym.

Pierwsze plany pojawiły się końcem lata, a całość zaczęła nabierać kształtów mniej więcej w październiku. Wtedy też rozpoczęły się nasze dyskusje na temat stylu oraz charakteru piwa. Postawiliśmy na coś lekkiego, sesyjnego i wpisującego się w trend piw mętnych. Wpierw chcieliśmy zrobić jasnego Coffee Ale, ale po jakimś czasie doszliśmy do wniosku, że kawę zastąpimy... Cascarą! Cascara to najprościej mówiąc owoce kawowca, które mają charakterystyczny owocowy smak i aromat. Tak się przy okazji składało, że Mateusz z palarni Proper z Czechowic-Dziedzic, do którego zwróciliśmy się w sprawie Cascary, robił rozeznanie na rynku chcąc samemu posiadać w ofercie suszone owoce kawowca. Specjalnie dla nas znalazł organiczną Cascarę z Hondurasu, która już wkrótce miała znaleźć się w kooperacyjnym piwie. 

Kwestię dodatku mieliśmy już załatwioną - pozostało tylko ułożyć recepturę, ustalić termin warzenia i w końcu w połowie grudnia 2017 pojawić się w browarze Czarna Owca w Semlinie, gdzie swoje warki kontraktuje Łukasz. Kontraktuje to dużo powiedziane, ponieważ większość czynności wykonuje na miejscu sam lub z drobną pomocą pracowników browaru. Nie jest to więc typowy przykład kontraktowca warzącego e-mailowo ;) 



Warzenie było podzielone na dwa dni - 11 i 12 grudnia. Nie wszystko szło jednak gładko - już na samym początku musieliśmy specjalnie podjechać pod gdańską bazę FedExu, ponieważ przez parę wcześniejszych dni słody potrzebne do naszego piwa nie dojechały do browaru. A ciężko jest tworzyć coś bez jednego z podstawowych surowców. Mieliśmy więc poranną rozgrzewkę ładując worki, które zapełniły niemal całe wnętrze i bagażnik Corsy Łukasza. Szybka trasa do Semlina i już około 15 zaczęliśmy wrzucać słody do kadzi zaciernej. Później naszedł czas na sprawdzanie pH zacieru, filtrację, gotowanie oraz dodanie Cascary na whirpoola. Czas pomiędzy poszczególnymi czynnościami spędzaliśmy na zwiedzaniu wnętrz browaru, próbowaniu produktów Absztyfikanta i Czarnej Owcy, a także jakże niezbędnym do życia odświeżaniu Fejsa... Piwowarstwo to czasochłonne zajęcie i trzeba nauczyć się cierpliwości w oczekiwaniu na kolejne etapy warzenia piwa. Około 23 pierwsza warka została przepompowana do tanka, a Łukasz zajął się zadaniem drożdży. Później przyszedł jeszcze czas na mycie sprzętu oraz nurkowanie w kadzi warzelnej celem wygrzebania z dna resztki łusek Cascary. 

Odbiór osobisty słodów.

Wnętrze browaru Czarna Owca.
Beczki po bourbonie, w których leżakuje Double Kumaru.


Wsypywanie łuski gryczanej pod filtrację.

Chwila przerwy w oczekiwaniu na podgrzanie się brzeczki.

Jedno z ulubionych zajęć Kacpra - czyszczenie kadzi po filtracji i wyrzucanie młóta.


Cascara Honduras.


Przepompowywanie warki do tankofermentora.
Zadawanie drożdży.
I sprzątanie kadzi z resztek Cascary.
Następnego dnia poszło już nieco szybciej i było też więcej czasu na wszelkie relacje medialne - poprzez Facebooka czy Instagrama. Drugiego dnia powstał również film pokazujący cały proces warzenia - do obejrzenia tutaj:



Po przepompowaniu drugiej warki do tanka, mogliśmy sobie pogratulować dobrze wykonanej roboty i oczekiwać na efekty naszej współpracy. Przyszła pora na zajęcie się tematem etykiety oraz nazwy piwa. "Frelka" wpadła nam do głowy dość szybko - w dużej mierze dlatego, że to jedno z ulubionych słów Łukasza w śląskiej gwarze. A skoro o Śląsku mowa, szczególnie tym Górnym - pora było zacząć planować premierę piwa. Wybór nie mógł paść na inne miejsce, jak tylko Browariat w Katowicach. Kultowy multitap z wyjątkowym klimatem tworzonym przez stałych bywalców oraz muzykę puszczaną z płyt winylowych. 

Premiera miała miejsce 13 stycznia 2018 i... musimy to powiedzieć. Udała się wyśmienicie! Pierwsza beczka Frelki skończyła się w niecałe 4 godziny! Piwo okazało się dużym sukcesem ze względu na swój lekki i sesyjny charakter. Dodatkową atrakcją był tort na bazie Double Kumaru (Tonka Extra Stout) upieczony przez Karolinę, dwa inne piwa autorstwa Łukasza goszczące na kranach - Tribute i Double Kumaru, a także pierwsze w polskim crafcie płytoprzejęcie. Łukasz przywiózł do Katowic swoją kolekcję winyli, która tego wieczoru zagościła na browariatowym adapterze. Jak ktoś dobrze podkreślił - "Nie ma to jak przyjechać z Gdańska do Katowic, specjalnie by posłuchać swoich płyt". Dla nas premierowy wieczór skończył się kolejnego dnia około 5 rano, a najlepszym podsumowaniem były słowa Łukasza, który stwierdził że "to przebiło nawet imprezy Pułapki [multitap w Gdańsku - przyp. aut.]". 








Frelka obecnie dostępna jest w wybranych sklepach oraz multitapach w całej Polsce. Jeśli jesteście ciekawi jej smaku to zachęcamy - kolejne pojawiające się opinie windują ocenę coraz wyżej! ;) My jesteśmy z niej bardzo zadowoleni i już czekamy na kolejną możliwość współpracy z Łukaszem!

P.S. Przy okazji dziękujemy Robertowi z Browariatu za perfekcyjną gościnę podczas premiery oraz Mateuszowi z palarni Proper za pomoc w zdobyciu znakomitej Cascary! 

P.S. 2. Dziękujemy również Michalinie za kartkę urodzinową dla bloga oraz całej ekipie obecnej podczas niezwykłego wieczoru premierowego za świetną zabawę!


1 komentarze: