Poznańskie Targi Piwne 2016 - grubo albo wcale


Poznań leży dla nas w tak dziwnej lokalizacji, że najczęściej pomijamy go w planowaniu naszych podróży. I o ile często jesteśmy we Wrocławiu, Gdańsku czy Warszawie, tak stolica Wielkopolski gdzieś umyka, a to przez długi czas dojazdu, a to przez brak szczególnych atrakcji. Tym przyjemniej było pojawić się po raz pierwszy na Poznańskich Targach Piwnych, których 4. edycja odbywała się w pierwszy weekend listopada. 

Ten rok był dla nas wyjątkowo oszczędny pod względem odwiedzonych festiwali piwnych, a przecież wiadomo że na nich spotyka się najwięcej znajomych. To właśnie ludzie tworzą świetną atmosferę zabawy i radości z picia piwa, a podczas Poznańskich Targów Piwnych obie te rzeczy były zapewnione. O doborowe towarzystwo zadbał Jurek Gibadło reaktywując blogerskie spotkanie pod nazwą Beer Blog Day, w ramach którego odbyły się wykłady poświęcone różnym dziedzion prowadzenia bloga. Jurek podzielił się wiedzą na temat tego jak odpowiednio zareklamować się w Internecie, ja miałem okazję opowiedzieć o grafice bloga, Michał Kopik jako ambasador Olympusa dzielił się wiedzą na temat profesjonalnej fotografii. Wykładu Kamila Prystapczuka, który opowiadał o swoim Jopejskim, niestety nie słuchałem, podobnie jak przedstawiciela Spiegelau, który gubił się nieco w swojej prezentacji. Porównywanie aromatów i smaku z różnych rodzajów szkieł było ciekawym doświadczeniem, ale przebiegło w nieco chaotyczny sposób - trochę szkoda. Niemniej Beer Blog Day w nowej formie udał się całkiem dobrze i był jednym z powodów, przez które Poznań przeżył istny najazd blogerów z całej Polski. 

Wszyscy uczestnicy Beer Blog Day - Poznań 2016.
Duże wrażenie zrobiła na nas wielkość festiwalu - powierzchnia hali, liczba wystawców oraz premier. Muszę przyznać, że chwilami można było się zgubić pomiędzy stoiskami, zwłaszcza jeśli trzeba było wybierać pomiędzy kolejnym Imperial Stoutem, a jakimś kwaśnym ejlem. Niemniej i pośród tego można było wyłuskać swoich ulubionych wystawców, którzy gwarantowali wyśmienite premiery - tu oczko do Dobrego Zbeera. Mnogość piw i intensywność festiwalu powodowały silny ból głowy w niedzielny poranek, zwłaszcza że sobota przebiegła dla nas pod hasłem: albo grubo albo wcale, co było ciężkim przeżyciem nie tylko dla naszego portfela.

Spośród próbowanych piw największe wrażenie zrobiły na nas m.in.: John Sour z AleBrowaru, który był mieszanką smaków marmolady i multiwitaminowego soku owocowego oraz wyrazistej i przyjemnie owocowej kwaśności; Przerwa Kawowa z Browaru Zakładowego - wyraźnie kawowy stout, z dużą dozą paloności i akcentów ziarna kawy, będący mocno deserowym piwem; Whisker B od Marcina Ostajewskiego przypominające czekoladę z solonym karmelem - dużo paloności współgrającej z mineralnym, słonym akcentem oraz kawowymi akcentami w tle; Sour APA i Morelowe Gose z Deer Bear - to pierwsze przypominające smoothie owocowe z dużą dawką chmielu, to drugie powalające aromatem miąższu z moreli i lekkiej lemoniady, równie wyśmienite i owocowe w smaku; a także Devil Pact z Pracowni Piwa - likierowy Imperial Saison - miodowy, owocowy i przypominający coś między mrożonym cydrem, a likierem jabłkowym - klasa! Z innych ciekawych premier równie dobre były: John Cherry z AleBrowaru przypominający mieszankę kwaśnego kompotu i jogurtu truskawkowego; Markowy Respirator z Pracowni Piwa - bardzo lekkie i świeże session IPA z dużą dozą chmielu; Kwas Eta z Browaru Pinta będący kombinacją smakową kwaśnego przecieru marchewkowego, wyraźnej słodyczy oraz lekkiej mdłości dyniowej skórki; Pils z Browaru Jana - brzeczkowy, wyraźnie słodowy, z lekkim chmielowym akcentem; Himalajski Biały Kruk z Fabrica Rara - wyraźnie ziemiste, herbaciane, z akcentami orzechów, lekkiej nuty roślinnej, chlebowości oraz specyficznej ziemistości - bardzo złożone i ciekawe piwo; Kombinator z Browaru Zakładowego - przyprawowy, porzeczkowy, lekko wytrawny i ściągający Saison; Salty Barbara z AleBrowaru - kolendrowe, lekko słone i wyraźnie mineralne Gose; kończąc na Big Game od ekipy Szpunta - bardzo świeże w aromacie, chmielowe i żywiczne, sesyjne i wyraźnie chmielowe w smaku z odpowiednim balansem słodowym. 


Mniej udany premierami były Redemptionale z browaru Dwie Brody, które było niczym ponad mieszankę masła i karmelu, a także APA z poznańskiego Ułan Browar - chmielowo-skarpetowa, wyraźnie ściągająca, cierpka i mało sesyjna.

Z kolei The Blogger, czyli premierowa kooperacja Brokreacji i piwnych blogerów, wyszedł dość grzecznie - pszeniczny, lekko pieprzny w aromacie, w smaku słodki, lekko pikantny i alkoholowy na finiszu, z lekką nutą landrynki w tle. Trzeba przyznać, że to piwo ma potencjał i z biegiem czasu może jeszcze zyskać w smaku. Na pewno zgadzam się ze zdaniem, że jest to dobry Strong Ale z wyrazistą pszeniczną nutą, ale jak na oczekiwania blogerów wyszedł zbyt mało pojechany... Miejmy nadzieję, że zmienimy to przy wyborze receptury na przyszłoroczną kooperację.

The Blogger.
Popularność wody chmielowej Nepomucena zauważył Browar Jana i na Poznańskich Targach Piwnych zaproponował lemoniadę chmielową. Mieszanka mięty, cytryny, cukru, wody i chmielu stawiała na nogi w ciężki niedzielny poranek i była ciekawą alternatywą smakową dla Nachmielonej. Jeśli miałbym wybierać spośród obu, to kierowałbym się raczej ku lemoniadzie niż wodzie z chmielem, która dla niektórych jest zbyt zalegająca. 

Lemoniada chmielowa z Browaru Jana.
Jednym z minusów organizacyjnych było wg. mnie umieszczenie  strefy gastronomicznej na zewnątrz głównej hali, co przy panującej aurze mogło skończyć się silnym przeziębieniem, zwłaszcza jeśli szatnia znajdowała się przed wejściem na targi. Bieganie wpierw po kurtkę, później po jedzenie, a później ponowne odnoszenie kurtki do szatni mijało się z celem. Drugim minusem było mocne ukrycie stref Beer Blog Day i Piwnej Matury i rozlokowanie ich w bocznych salach konferencyjnych, gdzie nawet samym zainteresowanym ciężko było trafić, nie wspominając o zwykłych Kowalskich. Wielu znajomych narzekało jeszcze na ilość toalet, ale ja nie trafiłem na kolejki ani w sobotę, ani w niedzielę. 

Wracając do dobrych stron - dawno nie spotkałem się tak dużą ilością znajomych twarzy, co naładowało mnie pozytywną energią do działania na kolejne kilka miesięcy. Najwięcej zabawy dawały ustawione na hali targowej alkomaty, przy których trwała walka o to kto wydmucha więcej. Trzeba przyznać, że niektórzy bili rekordy, ale w końcu kto jest bez winy... niech pierwszy dmuchnie w alkomat ;) Wiele osób przyciągnęło również rozdanie nagród w Konkursie Piw Rzemieślniczych, podczas którego jako Kraft Roku zwyciężył Piotrek z Bagien Funky Wild Fruit Wiśnia. Część decyzji sędziów i przyznanych blach była jednak wątpliwa - m.in. srebro dla Imperial Stouta z Komesa czy przyznanie tylko II miejsca w kategorii Sour Ale bez przyznania I i III nagrody. 


Poznańskie Targi Piwne wyraźnie pokazały, że profil uczestników festiwali piwnych w Polsce zmienia się powoli z "zaliczających premiery" na "przyjeżdżających na spotkania ze znajomymi". Teraz głównym celem festiwali są właśnie spotkania, a nie wypicie jak największej liczby piw. Chociaż trzeba przyznać, że połączenie obu tych rzeczy też brzmi ciekawie... My dajemy targom w Poznaniu dużą piątkę z plusem i obiecujemy przyjechać za rok. Szczególnie, że w planach pojawia się kolejna edycja Beer Blog Day, a szalonej imprezy z blogerskim gronem nie można sobie odmówić. 



Wykład o grafice - hell yeah!
Michał opowiada o fotografii.


Prezentacja o szkle Spiegelau.




Nowy program rządowy?












Westbrook - Mexican Cake - świetny Imperial Stout!








Wynik pewnego blogera z Wrocławia ;)













0 komentarze:

Prześlij komentarz