Śląski Festiwal Piwa


Śląsk zyskał w miniony weekend kolejny festiwal piwa, który tym razem zagościł na katowickim rynku. Od czwartku do soboty pomiędzy Skarbkiem, a Teatrem Śląskim wystawiały się browary rzemieślnicze z różnych zakątków Polski - m.in. Spółdzielczy z Pucka, Golem z Poznania czy Prost z Wrocławia. Piwo gościło w tym miejscu nie po raz pierwszy - wcześniej w ramach Rynku Smaków polskie i niemieckie rzemiosło reprezentował Browariat i Kontynuacja. Nigdy jednak organizatorzy nie mogli liczy aż na tylu odbiorców i taką mnogość browarów. Nie były to wprawdzie ilości znane z największych festiwali w Warszawie, Poznaniu czy Wrocławiu, ale dla promocji idei rzemieślniczego piwa - wystarczające. Królowały browary z województwa śląskiego - Hajer, Kraftwerk, Pustynny, Piwnica Gawronów czy Piekarnia Piwa, pomiędzy którymi sytuowały się wymienione wcześniej browary z innych rejonów kraju.


Dużym plusem była dostawiona do festiwalu strefa foodtrucków, dużym nieporozumieniem - całkowite jej oddzielenie od strefy piwnej, przez co część osób nawet nie wiedziała o jej istnieniu. Ku uciesze uczestników festiwalu pojawiła się także scena muzyczna, prezentująca całkiem przyzwoity poziom rocka i brzmiąca naprawdę dobrze jako tło do spożywania kolejnych piw. Było też wystarczająco miejsc do siedzenia, przez co nikt nie narzekał na brak miejsca. Oczywiście nie mogło zabraknąć także lokalnych kloszardów, wpisujących się w obraz centrum Katowic. Część przynosiła swoje piwo, część dziwiła się na ceny, jednak jeden zaskoczył mnie całkowicie. Śmiało i bez żadnego narzekania podszedł i zainwestował w dużego pilsa za 8zł polewanego na stoisku Piwowarowni. Muszę powiedzieć, że mi zaimponował...

Wśród próbowanych przeze mnie piw znalazły się m.in. Pora na Chmielesfora z Piwowarowni - świeże, mocno miętowo-koperkowe, a w smaku także wyraźnie żywiczne Sorachi Ace IPA, Czerwone Niebo (nad Hutą Katowice widziane o zachodzie słońca z Pustyni Błędowskiej) z Pustynnego - grejpfrutowo-marmoladowe w aromacie, w smaku z wyraźną nutą pomarańczy, owoców, lekkiej goryczki oraz lekkiej kwaśności, Fruit Wheat ze Spółdzielczego - lekkie i mocno owocowe, a także Potiomkin z Radugi - wyraźnie amerykański w aromacie i smaku Imperial Stout, będący połączeniem żywiczności, chmielowości i wyraźnego akcentu gorzkiej czekolady.

Pora na Chmielesfora, Czerwone Niebo, Podwójne - Fruit Wheat, Potiomkin.
Dodatkowo miałem okazję spróbować dwóch piw z bytomskiego minibrowaru Piwnica Gawronów - American Wheat - wyraźnie cytrusowo-pszenicznego w aromacie, z wyraźną goryczką i nutą żywiczno-cytrusową w smaku, a także Hefeweizena, który był istną bombą bananową! Gęsty, aromatyczny i mocno bananowy, kojarzący się z shakiem bananowym - wyśmienite piwo!

American Wheat i Hefeweizen z Piwnicy Gawronów.
Hitem wieczoru został okrzyknięty Flanders Red Ale z Minibrowaru Reden leżakowany przez 8 miesięcy w beczkach po Bordeaux. W aromacie dominowały owoce leśne, wiśnia, akcenty wina oraz dębowej beczki, a także lekka słodycz kojarząca się z wiśniowymi pomadkami. W smaku wyraźnie octowe, owocowe, dzikie i wytrawne na finiszu. Akcenty wiśniowe świetnie łączyły się z posmakiem marcepanu oraz ściągającym akcentem beczkowym, a finisz pozostawiał przyjemnie uczucie grzania przełyku, bez zbędnej alkoholowej nuty w tle.

Flanders Red Ale leżakowany przez 8 miesięcy w beczkach po Bordeaux.
Śląski Festiwal Piwa był świetną okazją do spotkania ze znajomymi, a atmosfera była naprawdę przyjemna. Na początku miałem pewne obawy co do charakteru festiwalu - czy nie będzie zbyt jarmarczny i czy dopiszą uczestnicy. Trzeba jednak przyznać, że ilość osób w sam czwartek już zaskoczyła, a sama impreza okazała się lekko zminiaturyzowaną wersją odnoszących sukcesy największych festiwali. Do soboty krany części browarów zostały całkowicie osuszone, co może tylko świadczyć o sukcesie takiego wydarzenia w tym miejscu. 

Pozostaje tylko pytanie - dlaczego organizatorzy Silesia Beer Fest  nie pomyśleli o katowickim rynku przy tworzeniu swojego festiwalu? Może się to zmieni ;)


 Browar Obywatelski w Tychach wypuszcza piwa z Czech pod swoją marką ;)
American Wheat z Piwnicy Gawronów.
Szyszki Perle z ogródka Browariatu.

Wyczekiwana chwila - czwartek, 19:00 - premiera Flandersa z Minibrowaru Reden.



Z ekipą Browaru Hajer.
Jedna z najdłuższych nazw piwa w Polsce.


Z Pawłem Fityką - piwowarem Minibrowaru Reden.
Z Andrzejem Kiryziukiem - piwowarem Browaru Raduga.

1 komentarze:

  1. Ja tam się cieszę, że Silesia Beer Fest nie był w centrum Katowic. Przecież w sobotę po 19:00 tam się nie dało wbić, tyle było osób. Już w czwartek widać było, że będzie klęska urodzaju. A Flanders z Redenu - mistrzostwo świata.

    OdpowiedzUsuń