II Krakowski Festiwal Piwa


W czasie długiego czerwcowego weekendu w jednej z najbardziej hipsterskich i popularnych przestrzeni w Krakowie - przy Hotelu Forum - miała miejsce II edycja Krakowskiego Festiwalu Piwa. Organizatorski skład zdążył od pierwszej edycji zmienić się diametralnie - część zajęła się tworzeniem Craft Beerweek, który obecnie zmienił nazwę na Beerweek Festival, część pozostała w Zabierzowie organizując OtoBeerFest, którego tegorocznym sponsorem było Tyskie, a reszta zajęła się ratowaniem godności nazwy "Krakowski Festiwal Piwa", podniszczonej nieco przez I edycję. Zmiana lokalizacji na otoczenie Hotelu Forum miała przede wszystkim przyciągnąć większą liczbę osób, co w mojej ocenie dość się udało. Z drugiej strony w upalne weekendy większość Krakowian zazwyczaj odwiedza plażę przy Forum, stąd duża część obecnych na festiwalu osób wzięła się tam zupełnie z przypadku, co często potwierdzali swoją "wiedzą" o piwie. Dlatego po części Festiwal można uznać tylko za Weekend z craftowym piwem.


Ze strony organizacyjnej festiwal był udany - kilkanaście stoisk z polskimi browarami regionalnymi i rzemieślniczymi, ilość szkła wystarczająca dla wszystkich chętnych - chociaż niektórzy i tak pili z plastiku, a także wygodny dostęp do toalet i płukaczek szkła, którymi były dyspozytory z wodą (podobnie jak na Birofiliach w Żywcu). Brakowało niestety oferty okołopiwnej - Podgórski Salon Degustacyjny oraz wykład w sobotę na temat Piwnego Marketingu i w niedzielę na temat Podstaw Sensoryki Piwnej nie był wystarczającym zapełnieniem czasu w bardzo ubogim programie festiwalu. Oferta browarów także mogła dla niektórych być niesatysfakcjonująca - w mojej ocenie największym powodzeniem cieszył się browar Czarny Kot, którego piwa mandarynkowe, rabarbarowe i ananasowe podbijały podniebienia odwiedzających Forum. Komentarza w tej kwestii chyba nie trzeba... Wśród innych browarów swoje piwa polewały m.in. Pracownia Piwa (co bardzo cieszy!), Olimp, Perun, Na Jurze, Cieszyński Browar Zamkowy, Doctor Brew, Profesja, Nepomucen czy Twigg i TEA Time. Jednak co warto podkreślić - chwilami stoiska wyglądały na rozmieszczone w lekkim nieładzie dając wrażenie wciśnięcia w każdą możliwą wolną przestrzeń przed Forum. 



Większość osób obecnych na festiwalu stawiała na piwa jasne, które w upalną pogodę świetnie orzeźwiały i ratowały przed wyschnięciem niczym piasek na Saharze. Na start wzięliśmy Fafika z Browaru Artezan, który zniknął w dosłownie niecałe 10 minut - świetnie orzeźwiający, z wyraźnym akcentem wędzonki oraz delikatną goryczką. Karolina orzeźwiała się także Krakowskim Spleenem Pracowni Piwa, który był bardzo przyjemnie żywiczny z lekką nutą owoców, a jednocześnie bardzo sesyjny. Później przyszła pora na Grodzillę Dudette z Piwnego Podziemia, która nas trochę zawiodła - wyraźne akcenty zielonego jabłka w aromacie i smaku, a także lekkie nuty lakieru do paznokci nie pozwalały nam uznać tego piwa za udane. Dwa piwa z Browaru Trzech Kumpli serwowane na stoisku Strefy Piwa robił tego dnia swoje - Otwarcie Sezonu było bardzo pijalne, z przyjemnymi akcentami gumy balonowej oraz wyraźnych przypraw i drożdżowości, a Califia w stosunku do pierwszej warki była bardziej żywiczna i ziołowa, ale nadal dobrze pijalna. Później wzięliśmy na warsztat dość wytrawną i żywiczną Rajzę do Kalifornii z Browaru Hajer, którą jako debiutanckie piwo można uznać za całkiem udaną, oraz spędziliśmy chwilę czasu na rozmowie z piwowarami Hajera. Wizytę na festiwalu zakończył Młynarz, czyli nowe piwo w stylu American Wheat z Browaru Profesja - wyraźnie zbożowe, pszeniczne, z żywicznymi i lekko cytrusowymi akcentami idealnie pasowało do panującej temperatury. Na koniec muszę przyznać, że gdzieś między to wpletliśmy jeszcze piwo Mandarynkowe z Browaru Czarny Kot, które miało oszałamiającą zawartość alkoholu - 1,3%. Takiego craftu jeszcze nie było! W smaku było bardzo lekkie z chamskim akcentem landrynki, po kilku łykach mieliśmy dość, choć trzeba przyznać że dawało dużo orzeźwienia - szkoda tylko, że było jednym z najchętniej wybieranych piw festiwalu. 

Młynarz serwowany przez Browar Profesja.
Grodzilla Dudette na stoisku Zaklętych Rewirów.
Fafik, Krakowski Spleen, Califia i Otwarcie Sezonu.

To piwo bardzo pasowało by do oferty Ediego ;)
Podsumowując - II edycja Krakowskiego Festiwalu Piwa była bardziej weekendem spędzonym przy dobrym piwie niż prawdziwym Festiwalem piwnym - ale nie od razu Kraków zbudowano, dlatego warto dać organizatorom szansę na rozwinięcie formuły imprezy. Bardzo cieszy fakt, że na Krakowski Festiwal Piwa przyjechała ekipa Beer Geek Madness, która razem z Zaklętymi Rewirami polewała dużo dobrych zagranicznych piw. To właśnie BGM jest imprezą, na której organizatorzy chcą się wzorować przy kolejnych edycjach, a te na pewno warto będzie tworzyć przy Hotelu Forum, który położony blisko centrum ma bardzo duży potencjał. Największymi bolączkami II edycji były brak wystarczającej reklamy oraz słaby program, jednak myślę że nadrobienie tych rzeczy nie będzie dla organizatorów trudne, a zadanie ratowania nazwy Krakowskiego Festiwalu Piwa postawione sobie przez nich jako priorytet, można uznać za spełnione. 

P.S. Za największą ironię festiwalu można uznać reklamę z wielkim logo Żywca górującą nad całym terenem - wszak Polak gratulować można tylko jednego piwa ;)




0 komentarze:

Prześlij komentarz