Zagłębiowskie Piwobranie 2014


Impreza, którą w miniony weekend zorganizowano w Sosnowcu jako Zagłębiowskie piwobranie, była drugą i na pewno o wiele bardziej udaną edycją Zagłębiowskiej Giełdy Birofiliów. Pierwsze takie spotkanie Birofilów odbyło się w zeszłym roku przy sosnowieckim pubie Rino. Dostępne były wtedy specjalne gadżety przygotowane na imprezę oraz Piwo zagłębiowskie, które było tak naprawdę jednym z piw z oferty Browaru na Jurze ze zmienioną na tę okazję etykietą. 


W tym roku organizatorzy postanowili powiększyć nieco formułę imprezy i tak: zmieniono lokalizację - Piwobranie odbyło się przy stadionie Zagłębia Sosnowiec, pojawił się sklepik z piwami butelkowymi - szkoda tylko że naobiecywano wiele ciekawych pozycji, a na miejscu można było znaleźć zaledwie garstkę spośród nich, w zamian za to można było zakupić m.in. Pintę, Browar Wrężel, Browar Perun czy pospolite Ciechany i Lwówki. Do tego pojawiły się dwie nowe wersje Piwa zagłębiowskiego, które nadal były tylko piwami z Browaru na Jurze. Wśród wystawców swoje stoiska miały zaledwie dwa browary: Racibórz oraz Na Jurze, żaden z ciekawszych browarów nie zdecydował się na pojawienie się na imprezie. Duży wpływ na frekwencję miała też pogoda - wpierw bardzo deszczowa, a później słoneczna, co spowodowało, że o 10 rano przy stadionie hulał wiatr, a późnym popołudniem przy słońcu wygrzewała się spora grupka ludzi.




W ramach Piwobrania zorganizowano także Kącik piwowarów domowych, gdzie Marek Rendchen z browaru domowego Kattowitzer Brauhaus, prezentował w jaki sposób uwarzyć w domu piwo. Cały proces warzenia odbywał się na miejscu - zacieranie, wysładzanie, chmielenie czy sprawdzanie gęstości zacieru. Stylem, który tego dnia pojawił się w kotle było popularne American IPA. Ja jako piwowar domowy miałem okazję pomóc przy warzeniu giełdowego AIPA, a także zaprezentować kilka piw z aż trzech browarów domowych: znanego jako zwycięzca kategorii Grodziskie podczas konkursu Birofilia 2014 - Browaru Absztyfikant, małego browaru domowego z Węgierskiej Górki - Browaru Szaman oraz naszego skromnego, liczącego trzy warki, Browaru Piwna Zwrotnica.  Tu trzeba przyznać, że jak tylko otwieracz poszedł w ruch - piwa zeszły w bardzo szybkim tempie. Na całe szczęście degustację wsparł swoimi piwami Leszek z browaru domowego Bromaniack. 









Po degustacji piw domowych przyszła też pora na wypicie kilku dobroci zakupionych w festiwalowym sklepiku - w ruch poszły Serce Dębu z browaru Perun oraz Ce n'est pas IPA Ambree z Pinty. 

 

 Serce Dębu okazało się być bardzo przyjemnym American Brown Ale. W aromacie wyraźne akcenty słodowe, palone oraz orzechowe. W smaku równie słodowo i orzechowo. Piwo dość gęste, bardzo przyjemne w odbiorze i dość grzeczne, jednak chwilami zbyt zaklejające.


 


Ce n'est pas IPA Ambree również niczym nie zaskoczyła, ale nie od tego jest przecież ten styl. W aromacie bardzo fajne akcenty zbożowe oraz drożdżowe. W smaku dość gęste, pożywne i mocno nasuwające skojarzenia z piwami żytnimi/pszenicznymi.  Dla mnie bardzo fajne, Tomka zanudziło na śmierć.




Oprócz piw domowych odbyły się także 3 prelekcje - wpierw mieli je prowadzić Tomek Gebel i Piotr Kaleta, a koniec końców ja zastąpiłem Piotrka i zamiast o Historii pilsów i stylu IPA, wszyscy zgromadzeni mogli posłuchać o Piwnych stylach i Szkockich piwnych zwyczajach. Tomek z kolei opowiedział obszernie o tym jak piwo pije się w Belgii. Odbyły się także konkursy w piciu piwa na czas, a całość dopełniały stoiska z kiełbaskami i serkami górskimi. Największe wrażenie zrobił jednak na mnie widok trzech osiedlowych "kolesi", który kupili sobie po Czarnej Dziurze i Apetycie na Życie z Pinty i w dodatku wypili te piwa ze smakiem. Ot - zagłębiowski piwny festyn. 



Po wszystkim postanowiliśmy się jeszcze wybrać na krótki wypad do Namaste w Katowicach, gdzie serwowane były m.in. Funky IPA z Artezana i Pierwsza Pomoc z Pinty.  My trafiliśmy do tego miejsca pierwszy raz i od razu się w nim zakochałem. Świetny, podróżniczy i górski klimat, do tego pełno zdjęć, rodzinna atmosfera i bardzo pozytywnie zakręcony właściciel. 

 

Funky IPA zaskoczyła nas jak słabo była funky - w aromacie wyraźne były belgijskie i drożdżowe akcenty, a w smaku bardzo przyjemna lekkość i wyraźna goryczka, jednak poprzednie piwa z Brettami dawały więcej radosnych odczuć. 





Z kolei Pierwsza Pomoc mogła by być moim piwem codziennym - wyraźnie słodowo-chmielowy lager, z wyrazistą goryczką i miłą ziołowością. Świetnie pijalny i jeśli tylko znajdę go gdzieś w naprawdę dobrej cenie - śmiało kupię całą kratę. 




Organizatorom należą się brawa za zorganizowanie Zagłębiowskiego piwobrania, które było o wiele lepsze niż rok temu. Było także kilka mocnych niedociągnięć, ale jak to się mówi: "jak się nie przewrócis, to się nie naucys". Pozostaje mieć nadzieję na to, że Sosnowiec przestanie w końcu być piwna pustynią, a ludzie zyskają w końcu większą świadomość picia piwa. Tak jak Ci przychodzący do Namaste - to miejsce bardzo Wam polecamy, aż sam nie mogę się doczekać następnej wizyty.

2 komentarze:

  1. Widzę że na południu Polski też fajne piwowarskie imprezy się organizuje. To się chwali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co skromnie, ale idzie do przodu :)

      Usuń