Otwarcie Viva la Pinta w Krakowie


Pamiętam jak jeszcze rok temu, siedząc w pubie BrewDoga w Szkocji piliśmy dobre piwo i zastanawialiśmy się, kiedy takie rzeczy nadejdą w Polsce. Kiedy polski browar będzie miał pub sygnowany swoim logo i będą tam w większości jego piwa... Minął niecały rok, a nasze myśli stają się rzeczywistością. 26 czerwca w Krakowie na Floriańskiej 13 otworzył się pub Viva la Pinta - firmowy pub znanego browaru kontraktowego. Jest to zaczątek istnej rewolucji piwnej w Krakowie - po projekcie HOPS oraz otwarciu TEA Time Brewpub, gdzie podawane są warzone na miejscu Real Ales, jeszcze w najbliższych kilku miesiącach w stolicy Małopolski otworzą się kolejne 3 wielokrany - TAP House Pracowni Piwa z łącznie 31 nalewakami i 2 pompami, Multi Qlti oraz jeszcze jeden nieznany pub. Dodatkowo zaczną działalność także dwa nowe browary - wśród nich m.in. Twigg w Nowej Hucie. Już wkrótce Kraków ponownie stanie się piwną stolicą Polski.


 Kolejki większe niż w Kuflach i Kapslach...

Takiego otwarcia jak Viva la Pinta nie miał jeszcze żaden pub - już od pierwszych minut godziny 19, o której otwarto pub dla zainteresowanych, do kranów ustawiła się spora kolejka. My na piwo czekaliśmy około 15 minut. W pubie zainstalowano 14 nalewaków, na których ciągle rotują piwa z Browaru Pinta - można tam było znaleźć m.in. Call Me Simon, Oki Doki, Atak Chmielu, Dymy Marcowe czy Czarną Dziurę. Ceny rozkładają się w okolicach 9zł za małe i 10-11zł za duże piwo. Oprócz tego co na kranach, jest także do dyspozycji lodówka wypełniona piwami dostępnymi w ofercie Krainy Piwa - BrewDog, Hardknott czy Wild Beer. 



 Tyyyyle dobrego...

Przy barze pracowało 5 osób, które z trudem uwijały się by spełnić wymagania spragnionych piwomaniaków. Oprócz dobrego piwa można było także dobrze zjeść - na powietrzu były kiełbaski z grilla, wewnątrz - gulasz, chleb ze smalcem i inne przekąski. Piwa serwowane były w firmowym szkle - szklankach i nonicach, a także m.in.  w szkle z Blanche de Namur - tutaj wlewane są  pojemności 0,33l. Zarówno wystrój wnętrza jak i ogródek urządzone są bardzo klimatycznie. W środku znajdziemy motywy znane z etykiet Pinty, firmowe lodówki, a także dyplomy za zdobycie tytułów Browaru Roku. Na zewnątrz firmowe parasole oraz krzesełka, zarówno normalne jak i zrobione z palet. 





Z pozdrowieniami dla świetnego pana kucharza ;)

Przy okazji otwarcia postanowiłem spróbować po raz drugi Call Me Simon - Imperial Irish Red Ale. Pierwszy raz zetknąłem się z tym piwem na festiwalu Birofilia, ale próbka 125 ml to zdecydowanie za mało. Karolina raczyła się Lublin to Dublin - to piwo cały czas trzyma dobry poziom.

 
Call Me Simon - w aromacie świetne słodowo-karmelowe akcenty, bogata nuta owoców - coś pomiędzy brzoskwiniowo-morelową nutą, bardzo przyjemny i charakterystyczny aromat. Barwa ciemnobursztynowa z rubinowymi przebłyskami. W smaku - wyśmienite, słodowo-karmelowe, z równie owocową nutą jak w aromacie, bardzo dobrze pijalne, z wyraźną goryczką kontrującą słodkawy owocowy akcent. Shaker wypełniony tym Imperialem opróżnił się bardzo szybko - cóż się dziwić. Naprawdę dobre piwo.



Otwarcie można uznać za bardzo udane - na miejscu pojawiło się wiele osób związanych z piwem, a kolejka stojąca przed pubem po piwo mówiła sama za siebie. Myślę, że warto pojawić się w Vivie za dwa tygodnie, kiedy kurz po bitwie już opadnie i będzie można napić się spokojnie swojej ulubionej Pinty. Choć nawet wtedy może nie być tak łatwo - do krakowskiego Rynku jest stąd dosłownie chwila, więc popyt na piwo będzie przez cały czas, a sama lokalizacja na pewno okaże się świetnym rozwiązaniem.


Przy okazji, jak widać na zdjęciu, w Viva la Pinta znajdziemy także Skate Shop i Kantor... Dobra, to akurat żart ;)

Z niecierpliwością czekamy na otwarcie kolejnego pubu w Krakowie, tym razem pod patronatem Pracowni Piwa. A póki co życzymy dobrego rozwoju nowego pubu. Viva la Pinta!


0 komentarze:

Prześlij komentarz