Silesia Beer Fest - edycja III


Nie minął nawet rok, a za nami już III edycja Silesia Beer Fest. Organizatorzy postawili na lokalizację sprawdzoną w zeszłym roku i festiwal zawitał po raz kolejny do Galerii Szyb Wilson. Można jednak zauważyć wahania co do terminu, w którym festiwal powinien się odbywać - pierwsza edycja miała miejsce w październiku, druga w maju, z kolei ostatnia zapoczątkowała ogólnopolski sezon festiwalowy i odbyła się końcem marca. Czy poskutkowało to mniejszą frekwencją? Ależ skądże! Przez trzy dni Galeria Szyb Wilson była szturmowana przez szerokie grono wielbicieli piwa.

Wyraźnie zmniejszyła się liczba wystawców, jeśli porównywać ją z poprzednimi edycjami. Ciężko oceniać co było tego powodem - chęć ograniczenia gonitwy za premierami czy może rezygnacja części browarów? Niemniej te, które wystawiły się podczas III edycji festiwali zdawały się wystarczające. Będąc obecnym przez pierwsze dwa dni i starając się dotrzeć do każdego stoiska musiałem pogodzić się z porażką i pominąć niektóre browary - ze względu na dużą ilość ciekawych piw. Szczególnie cieszy obecność śląskich browarów takich jak Hajer, Brewera, Reden czy Piekarnia Piwa. Sądzę, że gdyby Alternatywa z Rudy Śląskiej wystartowała nieco wcześniej, z pewnością pojawiłaby się na festiwalu. Spośród browarów spoza Śląska można było wybierać między Brokreacją, Deer Bear, Szpuntem, Golemem, Brodaczem, Tattooed Beer, Piwowarownią czy Duklą. Swoją obecność potwierdziła również ekipa Cydru Smykan, na której stoisku można było znaleźć m.in. cydr chmielony Amarillo.


Dużą niespodziankę przygotował Bierland organizując kilka ciekawych paneli degustacyjnych, m.in. z polskimi "sztosami", na które bilety wyprzedały się długo przed festiwalem. Z kolei Browariat zaprosił do Katowic świetną ekipę z Haarlemu z Uiltje Brewing. Wystarczy do tego dorzucić jeszcze atrakcyjne zagraniczne piwa przywiezione przez Marcina Kłosa, by przekonać się że stoisko "sówek" i Browariatu było jednym z częściej odwiedzanych w trakcie trzech dni festiwalu.



Spośród wszystkich piw spróbowanych w trakcie Silesia Beer Fest na szczególną uwagę zasługują: Amerykawka z Piekarni Piwa - American Pale Ale z dodatkiem kawy - mocno kawowe, lekkie i wyraźnie chmielowe, w którym smak kawy gładko przechodził w cytrusowo-chmielowe akcenty i owocowy finisz; Russian Imperial Stout ze Spirifera - kawowy, czekoladowy, ze słodyczą przełamaną lekką goryczką oraz wytrawnym finiszem, z dużym potencjałem do leżakowania; Kolonia nad Rawą - Kolsch z Redena - słodowy, lekko chmielowy i bardzo sesyjny, z lekko niepokojącą nutą w aromacie; Blogger Iced - wymrażana wersja piwa z Brokreacji - skondensowany smak, lekka wędzonka, lekka nuta pieprzu, do tego wyraźnie likierowe i brzoskwiniowe akcenty; Coffee Twist z Piekarni Piwa - Double Coffee Milk Stout - kawowe, czekoladowe, słodycz przełamana goryczką kawy, lekko wytrawne i mocno sesyjne jak na swój Balling; nowa warka Farorza - chmielowo-palone w aromacie, świeże i czekoladowe w smaku; Mobius od Absztyfikanta - kwaśne, lekkie, owocowo-jogurtowe, z wyraźną nutą mango i akcentem miąższu; śliwkowe Gose z Deer Bear - kwaśne, lekkie, owocowe i mocno sesyjne; Tropical Weizen z tego samego browaru - tropikalny w smaku, z wyraźnymi akcentami ananasa, mango i banana; Hanysy i Gorole z Piwowarowni - przypominające w smaku Mild Ale z akcentami ciemnej skórki chleba i wyraźnej chmielowości; Gose z kiszonym ogórkiem z Piwowarowni - według mnie największy hit imprezy - mocno ogórkowe w smaku i zapachu, z przyjemną pszeniczną nutą i lekko zarysowaną goryczką - bomba!

Kolejno: Piwowarownia - Gąska Beerbinka, Piwowarownia - Hanysy & Gorole,
Piekarnia Piwa - Amerykawka, Spirifer - Scarecrow
Kolejno: Reden - Kolonia nad Rawą, Brokreacja - wymrażany The Blogger,
Deer Bear - Gose ze śliwką i Tropical Weizen, Uiltje - Big Fat 5
Wspominana wcześniej ekipa Smykana zaskakiwała smakami swoich cydrów - chmielony Amarillo był przyjemnie owocowy, lekki i wyraźnie kwaskowy; Forfiter - dominował smak skórek czerwonych winogron i wyraźna octowość; Dziki - mocno owocowy, z lekką nutą dzikich drożdży, bardzo przyjemny.

Kolejno: chmielony Amarillo, Forfiter i Dziki
Krystian z krakowskiego Świata Piwa organizował na stoisku Piwowarowni mały panel degustacyjny butelek holenderskiego Uiltje Brewing, w ramach którego udało mi się spróbować 5 piw. Zaczęliśmy od M'n Opa M'n Opa, czyli Oatmeal Pale Ale - słodowego w smaku, z lekką nutą chmielu i wyraźnym zbożowym ackentem; później przeszliśmy do In Between Agednas, czyli Imperial Black Lagera z dodatkiem marakui, która była wyraźnie zaznaczona w aromace i smaku oraz przyjemnie komponowała się z czekoladowo-palonym charakterem piwa. Jako trzecie próbowaliśmy Jolly Roger, czyli Double IPA z dodatkiem ostrych papryczek - mocno przyprawowe i papryczkowe w smaku i zapachu, dość gęste i esencjonalne z wyraźną nutą chmielu; kolejno prześliśmy do Old Enough to Drink, czyli 21% wymrażanego Imperial IPA, które było mieszanką smaków karmelu, chmielu, lekkiego alkoholu, wyraźnej goryczki, a przy tym świetnego balansu. Całość zwieńczyliśmy Mind Your Step - Double Bourbon Barrel Aged Imperial Stoutem - kawowym, palonym, z wyrazistymi akcentami kokosu, wanilii, beczki oraz gorzkiej czekolady i lekkiego alkoholu. Czysta esencja tego co można wyciągnąć z dębowych beczek używanych do leżakowania piw.



Na stoisku Browariatu udało mi się spróbować jeszcze dwóch piw z Uiltje - Big Fat 5 - Imperial IPA z wyraźnymi akcentami nafty, chmielu i żywicy, wyrazistej i esencjonalnej w smaku, z lekkimi nutami karmelu; Imperial Red Ale BA Blend - o mocno pumperniklowym smaku z nutami czerwonych owoców, wyraźną nutą dębowej beczki, lekkimi nutami kokosu i wanilli, a także wyrazistym owocowym finiszem. 

Niemniej nie był to koniec degustacji na stoisku ekipy z Francuskiej - na zapleczu udało się jeszcze spróbować dwóch ciekawych piw zakupionych przez Łukasza Bąka. Jako pierwsze - Raven de Garde z Black Raven Brewing - przyprawowe, lekkie, mocno "stajniowe", jako drugie - Sucaba z Firestone Walker - moc bakalii, czerwonych owoców, gęste i ułożone, z dominującym akcentem beczki w smaku. Po prostu - wyśmienite!


Cały festiwal był świetną okazją do spotkań, wielu rozmów, a przede wszystkim do odpoczynku od internetowej gonitwy za piwami. Z pozostałych kwestii - strefa foodtrucków była nieco uboga, ale to w większości przez odbywający się w tym samym czasie Rynek Smaków; zainteresowanie było dość duże, a "lokalsi" zupełnie nie przeszkadzali ani nie tworzyli jakichkolwiek problemów (co nie było już takie oczywiste przy ostatniej edycji).

Kolejną odsłonę Silesia Beer Fest należy zaliczyć do bardzo udanych. Już czekam na to co organizatorzy przygotują dla nas za rok. Kto wie, może będzie okazja do spotkania bliżej centrum Katowic..?

































0 komentarze:

Prześlij komentarz