czwartek, 19 grudnia 2019

Browar Warkot - z serca Łodzi


Browar Warkot to rzemieślniczy minibrowar zlokalizowany w samym sercu Łodzi - tuż przy znanej wszystkim ul. Piotrkowskiej. Założony w 2017 roku na stałe wpisał się w piwny szlak dawnej stolicy włókiennictwa, a od pewnego czasu warzone tutaj piwa zyskują popularność także poza Łodzią.

Warkot jest miejscem wyjątkowym z kilku powodów - to połączenie minibrowaru oraz klubu muzycznego, co określane jest wspólnym mianem Klubopiwiarni Warkot. Dodatkowo funkcję piwowara pełni tutaj... kobieta, co w skali kraju jest rzadko spotykane. Niezastąpiona Małgorzata Węgierska dzięki pomocy Bartosza Ławniczaka oraz załogi Warkota dzielnie zajmuje się nie tak łatwym fachem. Jesteście ciekawi jak zostać piwowarką oraz gdzie w Łodzi najlepiej pije się piwo? Zapraszamy do materiału o browarze Warkot!



Klubopiwiarnia Warkot Narutowicza 7/9, Łodź

Materiał powstał we współpracy z browarem Warkot.

środa, 4 grudnia 2019

Browar Górniczo-Hutniczy w Krakowie


Browar Górniczo-Hutniczy został powołany w ramach obchodów Jubileuszu 100-lecia założenia Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W należącym do uczelni klubie Studio, podczas przebudowy obiektu zaplanowano przestrzenie pod sprzęt browarniczy, który miał dać początek funkcjonowaniu minibrowaru w tym miejscu. W listopadzie 2018 roku podpisano umowę na dostarczenie linii produkcyjnej przez niemiecką firmę Kaspar-Schulz, a w listopadzie 2019 roku odbyło się pierwsze warzenie. Dodatkowo w 2019 roku rozpoczęto publiczną emisję akcji browaru, z których finanse zostały przeznaczone na pokrycie kosztów instalacji produkcyjnej, w tym warzelni i tankofermentorów. Od teraz tradycja świętowania Dnia Górnika oraz Dnia Hutnika w formie karczm piwnych, ma okazję przybrać nową formułę - w samym środku uczelnianego minibrowaru.

Jesteście ciekawi jak wygląda browar Górniczo-Hutniczy? Kiedy i w jakich stylach pojawią się pierwsze piwa? Kto jest piwowarem nowego krakowskiego browaru? Zapraszamy do materiału o browarze Górniczo-Hutniczym!




poniedziałek, 2 grudnia 2019

Lubelskie Targi Piw Rzemieślniczych 2019


Lubelskie Targi Piw Rzemieślniczych to wydarzenie, które co roku zamyka sezon festiwalowy, dlatego pod koniec listopada cała uwaga polskiego rynku piw rzemieślniczych skupia się właśnie na Lublinie. Zachęcony licznymi namowami ekip z browaru Zakładowego i browaru Dziki Wschód (a także Michała Bielaka), postanowiłem w tym roku nie odpuścić tematu i mimo dużej odległości oraz trudności komunikacyjnych, pojawić się na Targach. 

Duża halowa przestrzeń Targów Lublin, w której odbywają się Lubelskie Targi Piw Rzemieślniczych, mimo swoich rozmiarów, zdaje się dobrze spełniać rolę siedziby festiwalu piwa. Odpowiednie zaplecze w postaci szatni czy toalet, do tego duża ilość siedzisk, a także wybór około 30 najlepszych browarów z Polski i kilka gościnnych z zagranicy - w tym roku np. Dunham z Kanady czy Thin Man Brewery z USA - to odpowiednie argumenty, dzięki którym Lubelskie Targi mogą rywalizować z innymi dużymi festiwalami piwa w kraju. Dużym plusem jest też możliwość spotkania znajomych zarówno z branży, jak i spoza branży, dzięki czemu festiwal w Lublinie spędziłem dość intensywnie.

Na zakończenie festiwalowego sezonu browary nie próżnowały i przygotowały mnóstwo ciekawych premierowych piw. Browar Zakładowy miał na swoich kranach trzynaście premier, spośród których szczególną uwagę zwracały na siebie 4 wersje Delegacji Zagranicznej, czyli kooperacyjnego Barleywine z syropem klonowym leżakowanego w beczkach po winach: Porto, Chardinnay, Piot Noir i Muscatel Roxo. Bardzo sesyjne i kwaskowe Sokowirówki morelowa oraz wiśniowa, nieco kukurydziany american lager Majster oraz soczyste New England IPA Wolna Sobota w bardzo szybkim tempie znikały ze szkła. Browar Incognito zaintrygował mnie DDH ATL Polish Hazy Double IPA na polskich odmianach chmielu, uwarzonym kooperacyjnie z Dzikim Wschodem. Lasowiak zaskoczył kwasowością i rześkością rabarbarowo-agrestowego Sour Ale, a Dziki Wschód miło łechtał podniebienie Kwiatem Pomarańczy (Orange Coffee IPA), Białym Kłem (Witbier), Szalonym Koniem (Passionfruit Sour Ale) oraz premierowymi Makiem Zasiał (Sweet Stout z makiem) oraz Tytanowym Jajem (Light Pale Ale).

Od teraz Lubelskie Targi Piw Rzemieślniczych wpisuję na stałe do kalendarza i w przyszłym roku chcę z pewnością przyjechać na dłużej niż tylko kilka godzin. W myśl hasła promocyjnego miasta - Lublin Miasto Inspiracji, po Lubelskich Targach poczułem się mocno zainspirowany do działania w trakcie zimowej przerwy festiwalowej. Do zobaczenia za rok w Lublinie! 


















środa, 27 listopada 2019

Schönramer - bawarska klasyka


Browar Schönram to browar regionalny, położony w małej miejscowości o tej samej nazwie, który w Polsce jest rozpoznawalny głównie dzięki piwom, importowanym przez katowicki Browariat. 

Bawarska okolica na pograniczu niemiecko-austriackim to w większości tereny rolnicze, a sama miejscowość jest tak mała, że większość jej zabudowań stanowią budynki browaru, do którego wliczają się m.in. słodownia, pola z uprawami chmielu, restauracja czy małe centrum turystyczne. Co ważne - nie ma w Schönramie bankomatu, więc jeśli ktoś wybiera się tam bez gotówki (czego Niemcy bardzo nie lubią, a my nieświadomie popełniliśmy błąd chcąc zapłacić kartą), powinien być przygotowany na przejażdżkę do sąsiedniej miejscowości Petting, która stanowi namiastkę "miejskości" w tamtejszej okolicy (ale o dogadaniu się w języku angielskim można zapomnieć). W ramach kompleksu browaru można odwiedzić wnętrza gospody oraz zewnętrzną restaurację, a w wybranych godzinach także zwiedzić linię produkcyjną. Nam się niestety nie udało, ze względu na trwającą wtedy rozbudowę browaru. Dodatkowo dla chętnych, Brauerei Schönram oferuje dość mocno rozbudowany merchandising w postaci szkieł, koszulek, czapek i wielu wielu innych, więc oprócz sporego zapasu dobrego piwa, można zabrać ze sobą do domu również kilka ciekawych pamiątek. 

Klasyki niemieckiego piwowarstwa, takie jak Helles, Zwickl, Pils czy Weissbier w Schönramie są na porządku dziennym. Jednym z popularniejszych piw warzonym sezonowo pod marką Schönramer jest Grünhopfen Pils, do którego trafiają świeżo zebrane, mokre szyszki. Położenie tuż przy niemiecko-austriackiej granicy oraz bliskość Salzburga powoduje, że piwa z Schöramu dostępne są w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od browaru w obu sąsiadujących ze sobą krajach. Tym większe było nasze zdziwienie, kiedy pierwszy raz zobaczyliśmy w Salzburgu liczne parasole brandowane herbem browaru. Całe szczęście z wyjaśnieniami pospieszył Robert Kłos i dzięki niemu zdecydowaliśmy, że nie możemy odpuścić sobie okazji na spróbowanie na miejscu niefiltrowanego Hellesa. Korzystając z bycia w Salzburgu, postanowiliśmy nadrobić kilkadziesiąt kilometrów w kierunku browaru. Musimy przyznać, że było warto! Zresztą - zobaczcie sami:



Braurei Schönram Salzburger Str. 17, 83367 Petting, Niemcy

sobota, 16 listopada 2019

Beer Geek Madness - Black & Sour


Beer Geek Madness śmiało można określić jako markę związaną z piwem rzemieślniczym, która jest rozpoznawalna nie tylko w kraju, ale i za granicą. Każda edycja festiwalu w Zaklętych Rewirach cieszy się niesłabnącą popularnością i tak było również z jesienną edycją poświęconą w pełni piwom ciemnym i kwaśnym. "Black & Sour" odbyło się w formule podobnej do poprzednich edycji - kilkanaście browarów z kraju, kilkanaście ze świata, a do tego płacisz raz i degustujesz ile chcesz. Dla nas, wielbicieli wszelkich kwaśnych piw, był to punkt obowiązkowy w naszym kalendarzu festiwalowym na ten rok.

Jednym z plusów tej edycji festiwalu była mniejsza ilość uczestników, a co za tym idzie - w Zaklętych Rewirach w końcu nie panował ścisk, na który można było narzekać choćby podczas wiosennej edycji "BGM: Rage!". Szeroki wybór zagranicznych browarów specjalizujących się w kwaśnych piwach podbił nasze serca. Włoskie Loverbeer i Ca'del Brado, czeski Wild Creatures czy węgierski MadX - to browary, których stoiska szczególnie cieszyły się naszym zainteresowaniem. Niemniej polskie browary również przygotowały na to wydarzenie kilka naprawdę ciekawych i eksperymentalnych piw. Pojawiły się między innymi aż trzy piwa przygotowane z dodatkiem moszczu z winogron - browar Cztery Ściany uwarzył Grono - Red Grape Sour Ale, browar Stu Mostów przygotował Riesling Sour Ale, a Funky Fluid przywiozło ze sobą Seyval Blanc Imperial Berliner Weisse. Najlepszym polskim piwem, które zgarnęło nagrodę Beer Geek Choice był Krzyś z Ziemi Obiecanej - Double Sweet/Sour Ale. Naszym zdaniem - zasłużenie, ponieważ było to najbardziej wyraziste, soczyste, miąższowe i mocno owocowe piwo na festiwalu. Duże wrażenie zrobiły na nas Gin & Tonic Gose od Nepomucena, Borderline - Brett RIS on Birbantów, Dary Lasu - Imperial Dark Sour Ale z owocami leśnymi z browaru Zakładowego oraz Wyspa z Czterech Ścian pełna smaku nektarynki, ananasa i marakui. Ciemnym piwo daliśmy raczej spokój, skupiając się jedynie na naszych ulubionych kwasach.

Tego typu festwale, dedykowane konkretnym stylom piwa, są naszym zdaniem najbardziej interesujące i pokazują przekrój najróżniejszych interpretacji danego stylu. Dzięki temu można podbić serca wielbicielu konkretnych smaków piwa oraz pokazać czasem zupełnie odmienne oblicze piwa postrzeganego w jeden konkretny sposób. 

Na sam koniec musimy podziękować organizatorom za imprezę, jaka zaczęła się w ostatnich godzinach festiwalu. Zarówno The Afronauts, jak i DJ grali wyśmienicie i na długi czas będzie to dla nas jedno z najlepszych wspomnień z tej edycji Beer Geek Madness. A kolejna edycja już na wiosnę! Co będzie nowością w formule festiwalu, to fakt że będzie trwał nie jeden, ale dwa dni. Zapisujcie w kalendarzach 3-4 kwietnia 2020 r. i widzimy się ponownie w Zaklętych Rewirach! 













czwartek, 7 listopada 2019

Piwna kuchnia - Wytrawne gofry ze stoutem

\
International Stout Day to coroczne święto wszystkich miłośników najróżniejszych odmian stylu Stout. A co gdyby dodać takiego piwa do gofrów, dla uzyskania przyjemnego, wytrawnego smaku gorzkiej czekolady bez dodawania samej czekolady? Wtedy trzeba sięgnąć po przepis na wytrawne gofry z dużą dozą stoutu

Do przygotowania dania potrzebne są:
(przepis na 4 porcje)

- 120 g mąki
- 2 jajka
- 80 g masła
- 3 łyżeczki cukru
- 200-250 ml piwa (my użyliśmy Coś na wieczór? z browaru Cześć Brat!)
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

Dodatkowo:

- gofrownica

Co robimy?

Dodajemy wszystko do jednego naczynia i mieszamy za pomocą miksera, a przygotowaną masę wylewamy na formę rozgrzanej gofrownicy i pieczemy gofry aż do pożądanej chrupkości. Jako uzupełnienie smaku do gofrów można dodać kremu pistacjowego, słonego karmelu lub syropu klonowego, co przełamie wytrawny akcent ciemnego piwa.

Gotowe!

To jeden z najprostszych przepisów, jakie tylko można sobie wyobrazić. Charakter gofrów będzie zależny od rodzaju piwa jakiego dodacie - bardziej wytrawnego czy bardziej słodkiego. Niemniej całość jest tak smakowita, że znika z talerza w kilka minut! 

Dlaczego warto sięgnąć po stouta?


Stout to nie tylko jeden styl piwa, to raczej rodzina różnych stylów wywodzących się od jednego, wspólnego źródła. Owsiany, ostrygowy, mleczny, żytni, imperialny... można wymieniać, a i tak co roku kreatywność piwowarów dodaje do puli stoutów kolejne odmiany i wariacje. Czy stouty powinny kojarzyć się z ciemnymi, gorzkimi i mocnymi piwami? A może to tylko stereotyp i wśród stoutów coś dla siebie znajdą zarówno miłośnicy #teamsłodyczka, jak i wielbiciele popiołowych i wytrawnych smaków? Czy stouty można podobnie jak portery bałtyckie nazwać "czarnym złotem"? Oto dlaczego warto sięgnąć po piwo w stylu Stout - nawet jeśli nie robiliście tego wcześniej!

Historia związana z porterem

Stouty mają wiele wspólnego z porterami - szczególnie angielskimi. Jak wspominałem w tekście dotyczącym porterów bałtyckich, mocniejsze wersje porteru nazywano w Wielkiej Brytanii "Stout Porter", a samo określenie "stout" znaczyło w staroangielskim tyle co "mocny". Jak mówi historia - wraz z wynalezieniem bębnowej palarki do ziaren zbóż i kawy, zaczęła wzrastać popularność ciemnych piw w stylu Stout, a co za tym idzie także ich różnorodność.

Różnorodność stylów

Wśród stoutów można wyróżnić kilka najważniejszych odmian stylu, o których wspominają między innymi opisy przygotowane przez organizacje BJCP czy PSPD: Dry Stout, Oatmeal Stout, Sweet Stout, Foreign Extra Stout, Imperial Stout, a także Irish Stout i American Stout. Ostatnio popularne są również Coffee Stout, Tropical Stout, Pastry Stout czy Rye Stout. Szczególną odmianą jest Oyster Stout, który jak mówi tradycja - powinien być warzony z dodatkiem prawdziwych ostryg. Do tego trzeba dodać jeszcze Stouty aromatyzowane oraz liczne wariacje typu Wild Stout czy White Stout. Jak widać jest w czym wybierać, a każdy szanujący się browar ma w swoim portfolio minimum jednego stouta. Jeśli dodatkowo jest to Imperial Stout i to powyżej 20 stopni Blg, to można oczekiwać czegoś naprawdę znakomitego.

Bogaty smak

Stouty jako ciemne piwa budzą głównie skojarzenia ze smakami i aromatami związanymi z kawą, czekoladą, palonymi zbożami czy melasą. W smaku stoutów można znaleźć prawdziwą różnorodność połączeń, akcentów i nut - często zaskakujących lub przyprawiających o miłą gęsią skórkę. Myli się jednak ten, kto uważa, że każdy stout reprezentuje te same smaki. Ze względu na dużą różnorodność odmian tego stylu, po stoutach można się spodziewać zarówno deserowych, jak i mocno popiołowych czy nawet torfowych akcentów, które nadają piwa charakterystyczny smak podkładów kolejowych, asfaltu i palonych kabli. Warto dobrać po minimum jednym reprezentancie każdej odmiany stylu i sprawdzić - który stout najbardziej nam smakuje.

Renoma

Kto nie zna Guinessa? Wspomina o nim nawet Komisarz Ryba w filmie "Kiler-ów 2-óch"! Stouty przez długie lata torowały sobie drogę do sukcesu, a najbardziej rozpoznawalnym stoutem na świecie stał się Guiness. W latach kiedy nikt nawet nie myślał o tym, że w Polsce pojawi się piwo rzemieślnicze, Guiness królował na kranach i pompach rozlokowanych w kraju Irish Pubów. Przez długi czas był traktowany jak "lepsze piwo" - głównie dzięki wyższej w porównaniu do innych piw cenie, a także dość rzadkiej dostępności z kranu w porównaniu do wersji butelkowej. To jednak zaważyło na sukcesie marki i tym, że nawet osoby nieobeznane ze światem piwa, wiedzą jak wygląda i smakuje Guiness. A ten mimo upływu lat wciąż trzyma dobry poziom! Stąd już krok w kierunku rozwoju popularności innych stoutów. Wśród tych rzemieślniczych, od kilku lat palmę pierwszeństwa dzierży Samiec Alfa z browaru Artezan - najwyżej oceniany polski Imperial Stout. To również z tego browaru wywodzi się pierwsze w polskiej historii imperialne piwo w tym stylu - "Ded Moroz", który stał się swoistą legendą polskiego piwowarstwa. 

Wśród najciekawszych i najbardziej "zasłużonych" polskich stoutów rzemieślniczych nie sposób nie wymienić Sweet Cow i Smoky Joe z AleBrowaru, Kosiarza Umysłów z Piwnego Podziemia, Sweet Nygusa z browaru Solipiwko, Zawiszy Czarnego z Łańcuta, Coffee Stouta z serii Podróże Kormorana czy Night Wolfa z browaru Szpunt.

Jesteście zainteresowani statystykami i ciekawostkami związanymi ze Stoutem? Z okazji Międzynarodowego Dnia Stoutu, przygotowaliśmy dla Was infografikę na ten temat:


Jeśli wciąż macie wątpliwości czy dzisiaj, 7 listopada, warto sięgnąć po stouta i świętować International Stout Day, podpowiadamy - warto! Jeśli nie znaleźliście dotąd swojej ulubionej odmiany tego stylu, to nic straconego. Wybierzcie się do sklepu i sięgnijcie po kilka różnych stoutów, a potem sprawdźcie, który z nich najbardziej trafia w Wasz gust. Jeśli natomiast kochacie wszystkie Stouty, to nie musimy Was namawiać do świętowania! Bierzcie ciemne piwo w ręce i pamiętajcie o akcji gdańskiej Pułapki - wrzućcie na social-media swoje zdjęcie ze stoutem w dłoni i otagujcie hashtagiem #jasneżeciemne. Niech świat zobaczy, że też świętujecie!

czwartek, 31 października 2019

Piwna kuchnia - Jabłkowe crumble z piwem dyniowym


Ostatnie dni października to zawsze czas nadchodzącego Halloween oraz pojawiających się sezonowo piw dyniowych. Jeśli nie macie pomysłu co przygotować na wieczór ze znajomymi lub poszukujecie sposobu na wykorzystanie piwa dyniowego innego niż wylanie go w kanał (oczywiście żartujemy), to powinniście skorzystać z przepisu na jabłkowe crumble z dodatkiem Pumpkin Ale

Do przygotowania deseru potrzebne są:

Do wnętrza
- 1 kg jabłek
- 200 ml piwa dyniowego (my użyliśmy Naked Mummy z AleBrowaru)
- 1 czubata łyżka mąki

Kruszonka
- 70 g płatków owsianych rozdrobnionych
- 100 g mąki
- 80 g masła
- 100 g cukru brązowego

Dodatkowo:

- naczynie żaroodporne lub tzw. kokilki

Co robimy?

Jabłka obieramy i kroimy w kostkę. Wrzucamy do garnka, wlewamy piwo i gotujemy ok. 5 minut do zmięknięcia jabłek. Dodajemy mąkę i mieszamy do zagęszczenia powstałego sosu.

Wszystkie składniki na kruszonkę umieszczamy w robocie kuchennym i mieszamy do połączenia składników. Powstała masa powinna mieć konsystencję bułki tartej.

Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180°C. Do naczynia żaroodpornego lub kokilek przekładamy jabłka wraz z piwnym sosem, posypujemy obficie kruszonką. Pieczemy ok. 30 minut (do zarumienienia).

Gotowe!

Przyprawy zawarte w piwie dyniowym takie jak cynamon, goździki i gałka muszkatołowa nadają jabłkom jesiennego, nieco piernikowego posmaku, a chmielowa goryczka kontruje słodycz kruszonki. Całość wieńczy przyjemny cynamonowo-goryczkowy finisz.




Przepis zaczerpnięty z książki The Beer Kitchen, Melissa Cole, z naszymi autorskimi modyfikacjami.

piątek, 25 października 2019

Piwna kuchnia - Spaghetti bolognese z piwem pszenicznym


Światowy Dzień Makaronu przypadający na 25 października to data, którą każdy miłośnik włoskiej kuchni powinien na stałe zapisać w swoim kalendarzu. Czy może być coś lepszego niż świętowanie tego dnia świeżo przyrządzoną pastą z dodatkiem piwa pszenicznego? Gdy tylko znaleźliśmy przepis na Spaghetti Bolognese z dodatkiem Hefeweizema w książce The Beer Kitchen, autorstwa Melissy Cole, od razu wiedzieliśmy, że musimy go sprawdzić, a dzisiejsze święto wydało się ku temu najlepszą okazją! 

Do przygotowania dania potrzebne są:

- 1 duża cebula
- 2 marchewki
- 2 łodygi selera naciowego
- 1 duży ząbek czosnku
- oliwa z oliwek (do podsmażenia mięsa oraz warzyw)
- 400 g mięsa wołowego mielonego
- 2 puszki pomidorów krojonych
- 250 ml piwa typu Hefeweizen (my użyliśmy Bawarki z browaru Pinta)
- szczypta cukru
- 1 łyżeczka oregano
- 1 łyżeczka bazylii
- sól do przyprawienia mięsa
- pieprz oraz mielona papryczka chilli do smaku

Dodatkowo:

- 1 opakowanie makaronu spaghetti
- ser Grana Padano/Pecorino Romano do posypania


Co robimy?

Mięso bardzo delikatnie przyprawiamy solą, a następnie podsmażamy na mocno rozgrzanej patelni z dodatkiem oliwy z oliwek, aż do uzyskania ciemnobrązowego koloru. Podsmażone mięso przekładamy do garnka.

Cebulę, marchewkę, czosnek i seler naciowy szatkujemy za pomocą robota kuchennego lub ścieramy na tarce, a następnie podsmażamy na oliwie z oliwek do delikatnego zarumienienia. Dodajemy do garnka z mięsem.

Do garnka dodajemy pozostałe składniki - pulpę pomidorową i piwo, a następnie doprowadzamy do wrzenia i czekamy około minutę. Następnie obniżamy temperaturę, dodajemy przyprawy i dusimy sos pod przykryciem ok. 60-90 minut.

Gotujemy makaron wg instrukcji na opakowaniu, następnie łączymy z sosem i dodajemy starty ser. 

Gotowe!

Teraz możemy się delektować spaghetti z esencjonalnym sosem, do którego piwo pszeniczne wnosi słodycz oraz przyjemną, słodową pełnię. 


Viva la pasta! 


Przepis zaczerpnięty z książki The Beer Kitchen, Melissa Cole, z drobnymi modyfikacjami.


środa, 10 lipca 2019

Polska cydrami stoi - Konferencja Producentów Cydrów Rzemieślniczych


Jabłka, szeroko obecne w polskiej kulturze oraz polskich sadach, stanowią kluczowy element produkcji cydru, który w ostatnich latach zyskuje w naszym kraju na popularności. Dlaczego jednak cydry rzemieślnicze nie przebiły się do świadomości konsumentów podobnie jak piwa rzemieślnicze? Między innymi na to pytanie starali się odpowiedzieć uczestnicy i prelegenci pierwszej Konferencji Producentów Cydrów Rzemieślniczych, która odbyła się 26 czerwca w Warszawie. 

Organizatorem konferencji był Przemek Iwanek (Cydr Pełnia, Piwo i Cydr), który wprowadził uczestników w temat oraz zaprezentował program konferencji. Podczas blisko czterogodzinnego spotkania poruszone zostały tematy produkcji cydrów ekologicznych, o których opowiedział Marcin Wiechowski (Kwaśne Jabłko); obecności cydru w kulturze i tradycji, co przybliżył Tomasz Porowski (Cydr Ignaców); prawne aspekty działalności cydrowni, które wyjaśniła Dominika Krenke (Cydr Chyliczki), a swoimi doświadczeniami z kilku lat produkcji cydru podzielił się Dariusz Koroś (Cydr Chyliczki). Pojawił się także element łączący świat piwa i cydru - Marek Kamiński z Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych opowiedział o rządowych planach wyrównania akcyzy dla napojów alkoholowych. 



Było to pierwsze wydarzenie tego typu w świecie cydru rzemieślniczego w Polsce. O ile cydry produkowane masowo przez koncerny piwowarskie znajdują swoje miejsce na rynku głównie dzięki sporej słodyczy w smaku, o tyle wytrawne i często tworzone z rzadkich, starych odmian cydry rzemieślnicze wciąż stanowią niszę, która nie potrafi się przebić do szerszego grona odbiorców. Z pewnością jednym z wyznaczników jest dostępność oraz cena, która często dla zwykłego odbiorcy stanowi pewną barierę (vide początki piwnej rewolucji). Polskie cydry nie doczekały się jeszcze żadnego wydarzenia promującego je na większą skalę, dlatego producenci cydrów rzemieślniczych (nazywanych również autorskimi) w najbliższym czasie mają sporo do nadrobienia, zwłaszcza w kwestii marketingu (który po kilku latach w branży piw rzemieślniczych dał dobre efekty). 

Czym różnią się cydry rzemieślnicze od przemysłowych, produkowanych masowo? Według Marcina Wiechowskiego z Kwaśnego Jabłka - podstawowymi elementami wyróżniającymi cydr rzemieślniczy są: surowce (głównie stare odmiany), czas produkcji (minimum 6 miesięcy), wielkość produkcji (dla małych cydrowni - do 10 tys. litrów rocznie), tradycyjna metoda produkcji (tłoczenie soku, fermentacja, brak udziału cukru lub słodzika), powiązanie z osobą producenta (znanego z imienia i nazwiska) oraz jakość końcowego produktu. 


Całość wydarzenia zakończyło spotkanie prasowe, podczas którego przedstawiciele mediów mieli możliwość degustacji różnych rodzajów cydru. Wśród nich pojawiły się m.in. dwa rodzaje z cydrowni Tabun, Chmielony Sad, Kronselka i Jesienny Sad - Cydr Chyliczki, Sicero i Czarny Ignac - Cydr Ignaców, Reserva Waltersdorf i Pasłęka - Kwaśne Jabłko oraz Cydr Aksamitny - Cydr Przy Sadzie. Na mnie szczególne wrażenie zrobiły: Kwaśne Jabłko - Reserva Waltersdorf - przypominający końską derkę, bretty, z wytrawnym pieprznym finiszem oraz charakterystycznym akcentem miąższu, Kwaśne Jabłko - Pasłęka - miąższowy, lekko przypominający gruszkę, słodki na finiszu, a jednocześnie dobrze skontrowany przez wytrawne akcenty, Chyliczki - Kronselka 2018 - rześki, pełny w smaku, z lekką nutą stajni oraz orzechów włoskich, Ignaców - Czarny Ignac 2018 - miąższowy i musujący, choć jeszcze dość młody, a także Tabun - Renety i Przy Sadzie - Aksamitny - oba przyjemnie skórkowe, musujące i zbalansowane.  


Z pewnością było to wydarzenie warte uwagi, które powinno na stałe wpisać się w kalendarz cydrowników oraz osób zainteresowanych cydrami rzemieślniczymi. Kto wie - może w przyszłym roku doczekamy się w końcu pierwszego polskiego festiwalu prezentującego cydrym rzemieślnicze? Mając na względzie osoby takie jak Przemek Iwanek, który nieustannie zajmuje się promowaniem cydru wśród branży piwowarskiej, takie wydarzenie z pewnością musi nastąpić - prędzej czy później, ale musi... Póki co konsumenci mogą wspierać polskich cydrowników, wybierając spośród kilku-kilkunastu rodzajów cydru, dostępnych w sklepach specjalistycznych. Te cydry mają swoją cenę, ale smak oraz jakość wynagradzają to w stu procentach! 

Pijmy polskie cydry rzemieślnicze. Bo warto!