Mustache Yard Sale


W miniony weekend w jednym z najbardziej rozpoznawalnych budynków na Śląsku, czyli katowickim Spodku, mieliśmy okazję pojawić się na Mustache Yard Sale - designerskich targach organizowanych przez Mustache.pl - serwis dzięki któremu można kupować on-line niezależną modę i design. W tych dniach na miejscu aż kipiało od hipsterskich rzeczy oraz osób, które standardem ubioru daleko odbiegały od szarej rzeczywistości, ale nie ma tego złego... Było dużo świetnego jedzenia - tutaj trzeba wspomnieć przede wszystkim o Miss Cupcake z Katowic, gdzie można było znaleźć świetne tarty, ciasta i muffiny - my odlecieliśmy przy cieście marchewkowym i bananowo-karmelowej tarcie. Wśród świetnego jedzenia był m.in. wegańskie burgery, karmelizowany popcorn z solą morską, etiopskie klimaty, różnego rodzaju wariacje na temat curry, a także świetna (oczywiście w 100% naturalna) kawa i herbata. W dziale napojów imprezą rządził katowicki John Lemon oraz Yerbata, a najbardziej odczuć można było brak kraftowego... piwa. Bo Łomżę i Śląskie Mocne, które lało się w Spodku takim mianem określić nie można. Jedyną zajawką dobrego piwa był T-shirt So Far, So Dark, który wtedy miałem na sobie. 

Wchodząc do Spodka wpierw na zewnętrznym okręgu hali ułożone były stoiska z jedzeniem oraz modą, po przejściu całości pomyśleliśmy - hmmm, to już tyle? A tu nie! Bo wewnątrz było tego jeszcze kilka razy więcej. I tak - na stoisku Turbokoloru wygrzebaliśmy świetne T-shirty (kojarzycie tę firmę z AleBrowarem? Powinniście.), u Ministerstwa Dobrego Mydła kupiliśmy kulkę do kąpieli o zapachu gumy balonowej, w Od Czapy znaleźliśmy koszulkę z Porem Favorem (tak, z tym warzywem), a u Many Mornings kupiliśmy papugowe skarpetki, które specjalnie zaprojektowane są nie do pary. Na strony wszystkich tych firm zapraszamy, bo ludzie których spotkaliśmy w Katowichach byli naprawdę genialni. W dodatku gość z Many Mornings był zapalonym fanem AleBrowaru - Twoje zdrowie! 

Na miejscu można też było zasiąść w Mini Cooperze, ogolić się u Cyrulika Śląskiego i kupić wiele świetnych rzeczy od niezależnych designerów. Na mnie największe wrażenie zrobiły żarówki Edisona prezentowane przez firmę byLight, a także wałki do ciasta z wyżłobionymi folkowymi wzorami. W tle całości leciała naprawdę świetna muzyka, a tuż obok DJa można było się zrelaksować na leżakach z Johnem Lemonem w ręku. Hipsterka pełną parą, że aż ostre koło z tyłka wyrasta. Ostre koło? Takie można było znaleźć u Golorza, gdzie panował klimat łączący kolarstwo i salon golibrody. Spodek tego dnia był porządnie wypchany ludźmi i naprawdę dobrym designem - jeśli tylko macie okazję wybierzcie się na kolejne takie targi, najszybciej odbędą się już w maju w PKiN w Warszawie. A jeśli nie chce wam się czekać, wejdźcie na stronę Mustache.pl i wyszperajcie coś dla siebie. Niezależna moda jest tym samym co craftowe piwo. Oryginalna, rzemieślnicza i tworzona z pasją. To że czasem droga, to tylko cena bycia wyjątkowym, a czasem warto pozwolić sobie na coś takiego.



 Kąpielowe przyjemności od Ministerstwa Dobrego Mydła

Turbokolor w tych dniach w promocyjnych cenach ;)





Biżuteria z Haribo? Czemu nie :)
Pyszności u Miss Cupcake.

0 komentarze:

Prześlij komentarz