Craft Beer Week Kraków


W miniony weekend, 6-8 marca, w krakowskiej Fabryce odbyła się pierwsza edycja Craft Beer Week, czyli przeglądu polskich piw rzemieślniczych. Już na samym starcie pojawiało się pytanie - skoro przegląd polskich rzemieślników, to dlaczego nie było w planach stoisk Pracowni Piwa czy AleBrowaru? Z większych polskich rzemieślników pojawił się Artezan w postaci kilku piw lanych przez Strefę Piwa, a sam AleBrowar też lał się tylko na 3 kranach - nie było niestety nikogo powiązanego z browarem. Pracownia Piwa zupełnie przekreśliła festiwal organizując w Tap House after-party, gdzie wylądowała większość spotkanych przez nas ludzi.

Zaczynając od początku - wejście znajdowało się od strony mostu Kotlarskiego i o ile o 14 nie sprawiało problemu, tak o 19 tworzyły się już spore kolejki przed bramą klubu. Wstęp to 5zł, do tego szatnia dla chętnych i można ruszać na podbój pofabrycznych i industrialnych wnętrz wypełnionych stoiskami z piwem. Na miejscu pojawiły się dwa festiwalowe bary oraz kilka stoisk browarów: Dukla, Pinta, Perun, Jan Olbracht, Wrężel, Ursa Maior, TEA Time i Doctor Brew, a także sklepów: Świat Piwa i Strefa Piwa. Na festiwalu miały mieć premierę 23 nowe piwa, ale np. Dappera nie udało nam się znaleźć. Wśród wymienionych największym powodzeniem cieszyła się Strefa Piwa, Pinta oraz debiutujący Browar Dukla, który dodatkowo sprzedawał piękne szkło ze swoim logiem - grzechem było by nie kupić, zwłaszcza że pochodziło ono z Huty z Krosna.

Na zewnątrz miała miejsce palarnia i strefa foodtrucków, ale tam z braku czasu nie było dane zajrzeć. Na start wzięliśmy więc dwa piwa Browaru Dukla - Pilsa, który okazał się bardzo przyjemnym i zbalansowanym piwem o wyraźnym chmielowym charakterze, a także APA, które porażało swoim owocowym aromatem - morele, mango i wyraźna żywica. W smaku wyraźnie żywiczne, lekkie i bardzo pijalne! Dla mnie bomba :)

Pils - Nieproszony Gość
Piękna Nieznajoma - American Pale Ale z Browaru Dukla
Później spotkaliśmy m.in. Browarnika Tomka, który został z nami już do końca tego dnia, Radka z bloga Smakuj Piwo, Jerrego Brewera i kilka innych gwiazd polskiej blogosfery. Na festiwalu zagościli też piwowarzy Piwnego Podziemia, Peruna czy Beer City, nie było więc nudy, chociaż z chwili na chwilę coraz bardziej brakowało miejsca, a płynące z głośników umca-umca skutecznie zagłuszało rozmowy. 

Krak I
Jednym z lepszych piw tego dnia był Krak I z Beer City, czyli English IPA. W aromacie ziołowe, biszkoptowe i ciasteczkowe. W smaku wyraźna goryczka, a także ziołowe, herbaciane i biszkoptowe akcenty. Przyjemne i jednocześnie dobrze pijalne. Samo piwo festiwalowe uwarzone w Browarze Twigg, czyli Summer Ale też było niczego sobie. W końcu okazało się, że w Twiggu da się stworzyć coś pijalnego - owocowe, żywiczne i lekkie w aromacie, w smaku przyjemne, lekkie z wyraźną goryczką, owocowe i pijalne. 

Heksa z Kraftwerku to kolejny udany debiut - w aromacie palona i czekoladowa, w smaku lekko słodka, czekoladowa i przyjemnie pełna, z wyraźnym akcentem lukrecji oraz paloności. Piwem dnia wg. blogerów zostało Pan IPAni od Trzech Kumpli, czyli nowość w stylu Wheat IPA - orzeźwiające i lekkie w aromacie, w smaku wyraźna pszeniczne, lekkie z żywiczną goryczką.

Piwoteka - Saison
Browar Piwoteka zaprezentował Saisona, czyli nowość w równie nowych szatach, które pod względem designu są naprawdę znakomite. W aromacie wyraźne przyprawowy, ziołowy z dominującym zapachem szałwii. W smaku lekko pieprzny, przyprawowy i wyraźnie ziołowy, lekki, pijalny, z przyjemną drożdżowością. Owczy Pęd z Browaru Podgórz niestety lekko nas zawiódł. Palony w aromacie, z brakiem akcentów pomarańczy. W smaku zbyt wodnisty, owsu czuć bardzo mało, a sama pomarańcza była bardzo delikatna - pijalne ale niestety zbyt wodniste. Piwny Brodacz swoją domową warką Oatmeal Stoutu z dodatkiem curacao poczynił większe cuda.

Była też okazja spróbować Browaru Brodacz, o którym więcej będzie już w przyszły weekend, a także Red Brett z Browaru Artezan i Coffelicious oraz Hops' Death & Taxes z Piwnego Podziemia - wszystkie trzy piwa były istną zajebistością i rajem dla kubków smakowych. 

Około godziny 19 w Fabryce było już tak wiele ludzi, że całą blogerską ekipą przenieśliśmy się do Tap House, by dalej świętować spotkanie i próbować nowych piw - m.in. Andrusa, czyli Nelson Rye IPA, który zadebiutował w przedfestiwalowy czwartek. Wychodząc byliśmy zaskoczeni ilością ludzi, którzy czekali przed bramą na wejście. Jednym słowem - organizatorzy prawdopodobnie nie spodziewali się aż tylu uczestników, co można uznać za klęskę urodzaju dla festiwalu. 

Podsumowując - spodziewałem się, że będzie źle. Było średnio. Można było wybierać spośród wielu piw, chociaż brak obecności największych gwiazd jednak trochę boli. Kolejki po piwo nie były też tak duże (do czasu...), a cena 6zł za 250 ml próbkę nie zwalała z nóg i nie obciążała bardzo portfela. Większość czasu spędzało się w hali Fabryki, która niestety okazała się zbyt małym miejscem na taki festiwal, czego dowodem były spore grupy czekających na wejście. I na przyszłość - mniej techniawy i trochę więcej światła - ja wiem że musi być klimat itd, ale przekrzykiwanie się i szukanie w niektórych miejscach w prawie zupełnej ciemności było lekką przesadą. Jest w tej imprezie spory potencjał, jest też dużo do poprawienia - będę czekał na kolejne edycje, chociaż gdyby nie spotkani ludzie - było by znacznie gorzej :)





 Tomek z Browaru Brodacz, po prawej: Strefa Piwa lejąca Piwne Podziemie.

Piwo festiwalowe - Summer Ale.



Piwny Brodacz - to nie Twoja psiunka? ;)





Sklepik festiwalowy ze szkłem i koszulkami.
Powoli zaczynają się robić tłumy.

Tłumy czekające na wejście.

1 komentarze: