Pracownia Piwa - Smoked Cracow by Sunrise


Pracownia Piwa po dwóch wersjach piwa Grodziskiego - klasycznej oraz ciemnej - postanowiła zaprezentować kolejną, trzecią odsłonę. Tym razem do zasypu dodane zostały słody karmelowe, a zamiast polskiego chmielu, do kotła wrzucono chmiele amerykańskie. W ten sposób powstało American Amber Grodziskie, którego mieliśmy okazję spróbować w Tap House - firmowym pubie Pracowni Piwa. Sam pub został otwarty 1 sierpnia, ale my dotarliśmy do niego dopiero po dwóch tygodniach.

Smoked Cracow by Sunrise
American Amber Grodziskie
2,4% alk. 7,7% ekstrakt.

W aromacie wyczuwalna jest wyraźna wędzonka, za którą gdzieś w tle kryją się nuty owocowe. Barwa ciemnobursztynowa, przejrzysta. W smaku dość oryginalnie - w pierwszym momencie czuć akcenty owocowe oraz lekką ziołowość - w skrócie "daje Ameryką", później pojawia się charakterystyczna dla Grodziskiego nuta wędzonki, po której lekka dotąd goryczka bardziej się wzmacnia. Piwo jest dość lekkie i jak na ten styl przystało - nisko alkoholowe. Całkiem dobrze orzeźwiające, jednak połączenie amerykańskiego charakteru z wędzonką daje dość dziwny rezultat. Z jednej strony jest fajnie orzeźwiająco, z drugiej strony - jakoś te smaki się nie układają. Dla mnie było ok, Karolinie niestety nie smakowało.

Odnośnie samego pubu - położony jest na ul. Św. Jana 30 - niedaleko Bramy Floriańskiej. Dotrzeć tutaj mogą tylko wtajemniczeni, bowiem wejście do pubu jest ukryte we wnęce kamienicy, gdzie mieści się również coś w tylu małej galerii obrazów. Brak jakiegokolwiek szyldu reklamującego niestety nie pomaga temu miejscu. Poza tym w ul. Św. Jana nie zapuszcza się aż tyle osób, co w te bliżej położone Rynku. 



Wnętrze urządzone jest w iście surowy, minimalistyczny sposób - nagie, białe ściany z pojedynczymi malunkami, które wyglądają jakby robione były na szybko, dzień przed otwarciem lokalu. Na plus są tutaj grafiki pani Agaty - ilustratorki browaru Pracownia Piwa. Krzesełka i stoliczki to połączenie drewna i metalu - są zbyt wysokie i gdy siedzimy przy piwie czujemy się jak krasnoludki - "dydanie nóżek" jest tutaj obowiązkowe. Poza tym jest dość twardo i niewygodnie. Do dyspozycji gości jest tutaj 18 kranów i 2 pompy, z których możemy wziąć piwo 0,4 l albo 0,2 l za cenę proporcjonalnie mniejszą o połowę. Przy barze bardzo czarujące są designerskie żarówki dodające uroki temu miejscu, jednak poza tymi drobnymi elementami czuje się brak klimatu w Tap Housie. Dodatkowo można też zakupić sobie gadżety browaru - szkło Sensoric za 20zł, otwieracz za 5zł i T-shirt za 35zł.


Miejsce dla mnie ciekawie, ale nie porywające. Niestety, ale wystrój Tap House nie zachęca nas abyśmy zostali tam przez kilka godzin i pili dobre piwa. Do tego samego nie zachęcają także krzesełka - wprawdzie przy wejściu jest ustawiona kanapa, ale jest tylko jedna i wygląda to trochę jak loża VIP. Tap House ma dopiero dwa tygodnie, stąd mam nadzieję na poprawę obecnego stanu rzeczy - piwa Pracowni wiele po sobie obiecują, szkoda tylko że miejsce w którym chciało by się je wypić nie wskazuje na wysoki profesjonalizm browaru.

0 komentarze:

Prześlij komentarz