Polskie Browary - Minibrowar Kowal

 
Minibrowar Kowal
ul. Grunwaldzka 1A
75-241 Koszalin
Korzystając z dwudniowego wyjazdu nad polskie morze oraz możliwości odwiedzenia Koszalina, postanowiliśmy wybrać się do Minibrowaru Kowal, który jest jednym z dwóch browarów położonych w tym mieście. Minibrowar znajduje się w piwnicach Browaru Koszalin należącego do Van Pur i produkującego dość popularne w tamtej części zachodniego pomorza piwo Brok. 
Minibrowar założony został w 2008 roku, posiada warzelnię Kaspar Schulz o wybiciu 10 hl, a na miejscu warzone są piwa takie jak: Jasne, Ciemne, Pszenicze i Koźlak. Tyle teorii, a jak jest w praktyce?

Wejście do Minibrowaru.

Wnętrze urządzone jest w dość specyficzny sposób. Panuje wszelako rozumiany eklektyzm - stare beczki, lampy, butelki i mnóstwo niepotrzebnych dupereli, które tylko trzymają kurz. Wrażenie brudu i kurzu odczuwa się przez cały czas przebywania w browarze. Dodatkowo wysokie sklepienie piwnic powoduje, że zamiast przytulnego lokalnego browaru, dostajemy wielką halę wypełnioną pustymi siedzeniami. Gdzieś w tle majaczy warzelnia, przy której pojawia się ni stąd ni zowąd mnich siedzący na huśtawce ze słodem... Niech mi ktoś powie o co chodzi w tym wnętrzu i jak ma ono zachęcać do wypicia piwa lub zjedzenia czegokolwiek. Ja nie potrafię tego zrozumieć.
 

Postanowiliśmy nie zniechęcać się samym wyglądem i wypić coś dobrego, a przy okazji może także przekąsić. Jednak tu pojawiło się kolejne spięcie - obsługa nudziła się przy barze, wycierając szkło do piwa i nikt nie raczył się nawet nami zainteresować. Dopiero po podejściu do baru usłyszałem, że kelnerka zaraz do nas przyjdzie - co zajęło jej jeszcze jakieś 5 minut. Zamówiliśmy dwa rodzaje makaronu, a także dwa piwa: Jasne i Pszeniczne, który zdobyło 2. miejsca na tegorocznym konkursie Birofilia w kategorii piwo Pszeniczne. Warto nadmienić, że makaron był tutaj najtańszym wyborem - wszelkie ceny dań zaczynały się od około 20zł i szły w górę aż do kwoty 60-70 zł. Narzekać nie można - dostaliśmy duży talerz pełen makaronu. Szkoda tylko, że wszystko odgrzewane było w mikrofali - talerz był gorący, makaron bardzo kleisty, brokuły jakby jeszcze lekko zamrożone. Po połowie talerza wymiękliśmy i podziękowaliśmy za takie danie.


Przechodząc do piw warzonych w Kowalu - jest źle, bardzo źle... Jasne miało bardzo rozpuszczalnikowy aromat, było dość lekkie, ale niestety zbyt wodniste, a chmielu to piwo chyba nigdy w życiu nie widziało. Wypiliśmy 0,3 l, ale to była dopiero zapowiedź tego co miało się dziać w drugim piwie. Pszeniczne miało dość ładny aromat - banany, lekka nuta goździków, nieprzejrzysta, złota barwa i bujna piana. W smaku - wyraźna nuta pszenicy, lekkie banany i niestety kompletny brak gazu. Tego piwa nie dało się nawet dopić do końca, przez brak nagazowania smakowało jak zupa z pszenicy... A już wszystkiego dopełnił widok, gdy ludzie siedzący obok także zamówili pszeniczne - zobaczyłem jak barman wyciąga czyste szklanki, po czym gdzieś zza baru wyjmuje duży plastikowy dzbanek i nalewa z niego piwa. Nie nalewa z kranu, nalewa z dzbanka!... A gdyby jeszcze tego było mało wyciąga nadmiar piany łyżką...
 
Kowal Jasne i Kowal Pszeniczne.

Rozumiem, że browar może mieć problem z nagazowaniem piwa nalewanego z kranu, problemy z instalacją CO2, ale konkurencja na rynku zwiększyła się na tyle, że nie można dopuszczać aby takie standardy i zachowania były nadal praktykowane. Niestety, ale pszenicy nie dopiliśmy do końca. Po zapłaceniu rachunku czym prędzej zwinęliśmy się z minibrowaru i chcieliśmy jak najszybciej zapomnieć o koszmarze jaki tego dnia przeżyliśmy.

Nie chcę, ale muszę to napisać: mocno nie polecam!
Copyright © Piwna Zwrotnica - blog piwny. Designed by OddThemes and Seotray.com