O krakowskich lodach słów kilka...


Ponieważ upał i żar lejący się z nieba nie dawały nam spokoju - zapadła decyzja: jedziemy do Krakowa się schładzać. Można by pomyśleć - co za głupota, zamiast nad zalew lub inny zbiornik wodny, wybierać się do centrum miasta. My jak zazwyczaj robimy wszystko na odwrót, a że w Krakowie jest kilka dobrych lodziarni - postanowiliśmy je odwiedzić i dać trochę przyjemności naszym kubkom smakowym. 

Tiffany, Plac Szczepański 7


Na pierwszy strzał poszły lody z Tiffany, małej lodziarni ulokowanej pod adresem Plac Szczepański 7. Wpierw człowiek jest zaskoczony wielkością tego miejsca - małe, wciśnięte gdzieś w kamienicę - z równie małym i skromnym ogródkiem. Wewnątrz za to duży wybór ciekawych smaków, m.in. słonecznikowe, jabłkowe, arbuzowe czy o smaku masła orzechowego. My postawiliśmy właśnie na te smaki - jabłkowe były orzeźwiające i stanowiły coś w stylu zamrożonego przecieru z jabłek (takiego jak robi babcia w domu), arbuzowe też bardzo dobre, jednak największe wrażenie zrobiły na nas słonecznikowe i masło orzechowe - ciężko nawet opisać te smaki, ale słony akcent zawarty w tych lodach był czymś naprawdę ciekawym. Lodziarnię Tiffany prowadzi polsko-perskie małżeństwo - cały czas uśmiechnięci i przyjaźni dla klientów, a największym bajerem jest nakładanie lodów szpatułką - dla mnie bomba. 

Ceny: 3zł-4zł/gałkę


Delikatesowo, ul. Brodzińskiego 1





Kolejnym punktem był znany nam już sklep Delikatesowo na ul. Brodzińskiego 1. Tutaj można znaleźć wszystko - począwszy od podstawowych produktów spożywczych, poprzez dużą gamę piw regionalnych i rzemieślniczych, skończywszy na świetnych domowych lodach. Na miejscu od razu wita nas uśmiechnięta pani, która razem z synem prowadzi to miejsce. Można śmiało porozmawiać o lodach i nie tylko - my z opowieści dowiedzieliśmy się, że cały proces domowej produkcji lodów w Delikatesowie trwa aż 16 godzin. Dodatkowo lody inaczej niż wszędzie znajdują się tutaj w specjalnych "dołkach" - tworzone są bez dodatków stabilizatorów i nie mogą być wystawione na działanie światła. Wśród smaków można wybrać m.in. kasztanowe robione z prawdziwych kasztanów, chałwowe, malinowe czy porterowe. My dla tych ostatnich dalibyśmy się pokroić. Lody porterowe robione są na bazie Porteru Żywieckiego - karmelowo-palony aromat i do tego smak z lekką goryczką i wyraźnym palonym akcentem - tych lodów trzeba spróbować. Inne smaki również są świetnie - w zeszłym roku szaleliśmy tutaj m.in. za lodami krówkowymi.

I pamiętajcie - tutaj znajdziecie prawdziwe lody robione w domu - nie przez maszynę.

Ceny: 2,50zł/gałkę 


Si Gela, Staromostowa 1



Na koniec tej skromnej wycieczki zostawiliśmy sobie Lody Si Gela ulokowane tuż obok Delikatesowo na ul. Staromostowej 1. Wewnątrz panuje włoski klimat - zakupić tu można przede wszystkim lody, ale można także postawić na włoską kawę - ogółem wszystko jest tu po włosku. My wybraliśmy lody, które stworzone zostały we współpracy z krakowskim sklepem Beer Concept na bazie piwa Rowing Jack, czyli lody o smaku IPA. Do tego dorzuciliśmy jeszcze rabarbar, morelę i marchewkę. Lody IPA sprzedawane tutaj także w pojemnikach na wynos rozeszły się tego dnia na pniu, ale udało się nam załapać na jeszcze jedną gałkę - cytrusowe w aromacie, z wyraźną goryczką i ziołowością w smaku - całkiem ciekawe, ale dupy nie urywają. Z kolei rabarbar i morela były trochę za mdłe, a marchewka dawała trochę sztucznością. Mam nadzieję, że w przyszłości lody IPA zostaną stworzone na bazie także innych piw - będzie ciekawiej ze smakiem i aromatem lodów, z kolei pozostałe lody w Si Gela - nam niestety nie podeszły.

Ceny: 2,50zł/gałkę 

Będąc w Krakowie warto odwiedzić także kilka innych lodziarni, takich jak np. legendarne lody bakaliowe ze Starowiślnej, ale o tym wkrótce. Póki co zapraszamy na domowe lody porterowe do Delikatesowa i na eksperymentalne smaki do Tiffany. Niech Wasze kubki smakowe też mają coś od życia ;)

1 komentarze:

  1. Ważna korekta! Piszecie o lodach w Delikatesowo i o wczesniejszej rozmowie z właścicielką to proszę nie przytaczac bzdur.Jestem rzemieślnikiem od 40_ tu lat i wkładanie mi w usta słów, które są ośmieszające nie było mam nadzieję Państwa celem.Nasze lody przechowujemy w głębokich kociołkach z pokrywą dlatego, iż nie posiadają ŻADNYCH barwników i STABILIZATOROW w związku z tym nie mogą być wystawione na działanie światła. Dokładnie tak jak z piwem,które jest w ciemnym szkle.Proszę o korektę podanych informacji.Barbara Woźniak

    OdpowiedzUsuń