Niedziela w Wielokranie, czyli powroty z Żywca


Nie bylibyśmy sobą, jeśli wracając z Festiwalu Birofilia z Żywca, nie wstąpilibyśmy gdzieś po drodze na piwo. Jadąc pociągiem powrotnym do Katowic, nadarzyła się okazja by w Tychach odwiedzić Wielokran - jeden z dwóch całkiem nowych pubów w tym mieście, a dodatkowo spotkać się z Karolem Kościelniakiem - piwowarem bielskiego Belitzera oraz laureatem tegorocznej blachy Birofilia 2014 za najlepszego domowego Czeskiego Pilznera.
Wielokran to pub położony w miejscu dość dziwnym - ni to centrum handlowe, ni do końca galeria sztuki. Budynek nowoczesny, świeżo co wyremontowany, z dużymi przeszkleniami - wnętrze urządzone w jasnych kolorach z dużą ilością szkła. W samym pubie rządzi z kolei drewno oraz obrazy rozwieszone w każdym możliwym miejscu. Do dyspozycji gości jest 20 nalewaków - można wybrać standardowe pojemności 0,5l i 0,33l oraz deskę 5 x 100 ml za 15zł. Dodatkowo jest też lodówka z dużą ilością piw butelkowych. A że nie samym piwem człowiek żyje - można wybrać także świeżo wyciskane soki z marchwi lub grejpfruta lub zjeść świetne tosty w 4 wersjach - za jedyne 5zł za 2 tosty. Miejsce bardzo ciekawe i tworzące sprzyjający spotkaniom klimat.



Na start wybraliśmy deskę 5 piw, z którymi wcześniej nasze kubki smakowe nie miały okazji się spotkać. I tak na deskę trafiły kolejno: Co Ty na to? - AIPA z radomskiej Pivovarii, Like On Nick - Best Bitter z Pracowni Piwa, Samosierra - Pale Ale ze Spirifera, Jasny Grom - American Pale Ale z Peruna oraz Peacemaker - AIPA z Faktorii. Dwa piwa były udane, dwa dość średnie, a jedno zupełnie nas zaskoczyło.

Co Ty na to? - było całkiem przyjemne, wyraźne cytrusy i żywica w aromacie, wyraźna goryczka w smaku - dobrze pijalne. 100 ml zniknęło dość szybko. Like On Nick tak jak inne piwa z podkrakowskiej Pracowni trzymał mocno poziom - akcenty karmelowo-słodowe, lekka nuta chmielu - porządny Best Bitter. Przy trzecim piwie trzeba było się chwilę zatrzymać. Wąchamy i... goździki i banan. Smakujemy i... również goździki i banan, a w dodatku również odczucie pełni tak jak przy piwach pszenicznych. Miało być Pale Ale, a powstał Hefeweizen - który, bądź co bądź, był całkiem w porządku, ale sprzedawanie takiego piwa jako Pale Ale jest już lekką kpiną... Jasny Grom był trochę za wodnisty i mocno dawał masełkiem, ale przynajmniej goryczka była jako taka. AIPA z Faktorii była drugim, po Like On Nick'u, najlepszym piwem tego dnia - dobrze wyważona, z wyraźną goryczką i akcentem owoców tropikalnych.

 Od prawej strony u góry: AIPA, Bitter, Pale Ale, na dole od lewej: APA i AIPA.

Po krótkiej przerwie na krótkie pożywienie w postaci tostów przyszła pora na degustację piw domowych - Czeskiego Pilznera oraz Best Bittera - oba receptury Karola Kościelniaka. Czeski Pilzner dupy nam nie urwał (zresztą nie od tego ten styl jest), ale był piwem bardzo dobrym. Wyraźnie chmielowo-słodowy, przyjemnie ziołowy - taki jak powinien być. Miłym zaskoczenie był natomiast Best Bitter - wyraźny i bardzo przyjemny aromat suszonych jabłek i gruszek oraz taki sam akcent w smaku powodowały, że kolejne łyki tego świetnego piwa znikały w odmętach naszych gardeł. Świetnie się je piło - chętnie takiego Bittera zabrałbym ze sobą np. w góry, gdzie piwo zawsze smakuje jeszcze lepiej.



Istny raj... po prawej domowy Best Bitter


Po zaspokojeniu piwnych gustów przyszła jeszcze pora na pamiątkowe zdjęcia z wszystkimi blachami Karola z lat 2012, 2013 i 2014. A że wszystko co dobre, szybko się kończy, nadszedł czas powrotu do domu - z radością na twarzy i satysfakcją w żołądku.

1 komentarze: