Dwa dni nad morzem, czyli z wizytą w Koszalinie


Pierwsze dni lipca potoczyły się dla nas dość dziwnie i niespodziewanie. Karolina, korzystając z urlopu, wyjechała nad morze, a ja pozostawszy w Małopolsce siedziałem i kisiłem własny tyłek w domu. Nic ciekawego, wieje nudą na kilometr, upał. Tyle w temacie. Aż na dzień przed weekendem obmyśliłem zwariowany plan wyjazdu nad morze na całe dwa dni. Trzynaście godzin telepania się w nocnym pociągu z Katowic, przez Łódź i Gdańsk i już w sobotę 5. lipca jestem w Koszalinie, by po 15 minutach znaleźć się w na plaży w Mielnie.

Nic nie robi tak dobrze na człowieka - zwłaszcza takiego z gór - jak morze. Chwila wylegiwania się na plaży, a potem kąpiel w morzu zimnym niczym Tyskie serwowane w lecie w większości ogródków piwnych w kraju. Przy okazji wycieczki po Mielnie spałaszowaliśmy jeszcze świetnego burgera, a towarzyszyło mu oczywiście Fritz-Limo (szkoda tylko, że ciepłe). Na sam wieczór trzeba było wypić dobre piwo. I nie było to byle jakie piwo - przez te wszystkie 750 km, które przebył pociąg z Katowic do Koszalina, razem ze mną w plecaku podróżował Imperator Bałtycki. No bo nie ma nic lepszego niż Porter Bałtycki nad Bałtykiem. To tak jak Pilsner w Pilznie, a Artezan w warszawskich Kuflach i Kapslach... Wiadomo o co chodzi.




Gdy nadeszła pora zachodu słońca wybraliśmy się razem na plażę (och jak romantycznie...) by spożytkować najnowszą warkę Imperatora. Przez 15 minut męczyłem się by otworzyć piwo butelką plastikową - wszak prawdziwy mężczyzna nigdy się nie poddaje. Koniec końców jakiś przechodzień zlitował się nade mną i pożyczył mi otwieracza, ja swojego niestety nie zabrałem.


Imperator mocno pachniał amerykańskimi chmielami, których w tym piwie jest pełno. Później pojawiła się lekka nuta paloności dobrze współgrająca z aromatem cytrusów. Barwa - ciemna jak noc, nieprzejrzysta. W smaku dużo się działo - czekolada, chmielowość, lekka nuta alkoholu, paloności, lekki akcent owoców - piwo mimo że bogate w % zniknęło szybko, tak jak słońce chowające się za horyzont. 

Następnego dnia pochodziliśmy jeszcze trochę po wsi, poleżeliśmy na plaży, ale największe atrakcje czekały na nas w Koszalinie, skąd przyszło nam wracać - teraz już razem - do Katowic. Przy koszalińskim amfiteatrze zorganizowany został Festiwal Ulica Smaków lub inaczej mówiąc Festiwal Chytrej Baby z Koszalina, czyli bierzcie i jedzcie z tego za darmochę. Wśród gąszczu stoisk z chlebami, miodami, sznyclami i innymi bajerami regionalnymi, swoje stoisko mieli Piwomani - Tomek i Łukasz. 


Znaleźć tam można było m.in. różne słody i chmiele, których można było powąchać, posmakować, a nawet pożonglować nimi (ale jakoś nikt się nie skusił). Były też dobre piwa takie jak - Rowing Jack, Citra IPA, Kormoran American IPA i Doctor Brew American IPA, które można było sobie zakupić - trzeba powiedzieć, że rozchodziły się w dość szybkim tempie. Zwłaszcza Jack Wioślarz - tego około 17 już brakowało. Oczywiście jak to zazwyczaj bywa - wszystko co darmowe szybko znika. I tak darmowe numery Piwowara zostały sprzątnięte od razu, a piwa domowe polewane w trakcie przemówienia obu chłopaków, znikały w przeciągu sekund. Piwomani opowiadali o rewolucji piwnej w Polsce, o dobrych piwach, a także o tym jak uwarzyć piwo w domu, co obrazował kociołek z gotującą się i nachmieloną brzeczką American Wheat. 




Nam udało się spróbować m.in. takich specjałów jak: Kriek i Coffee Ale od Arka Wenty z AleLabolatorium, Grodzisza od Arka oraz od Czesława Dziełaka czy Imperial IPA od Łukasza. Trzeba powiedzieć, że było przepysznie - w większości domowe piwa wymiatały te, które dostępne są powszechnie na rynku.

Imperial IPA, Kriek i Grodziskie nalane jak Mliko ;)


W końcu nadeszła pora powrotu do domu - zakup Rowing Jacka na drogę, pamiątkowa fotka i już wkrótce jechaliśmy do domu, by po dziewięciu godzinach podroży znaleźć się z powrotem w Katowicach. W Koszalinie odwiedziliśmy jeszcze jedno miejsce, ale o tym trochę później... 


Z dużymi pozdrowieniami dla Piwomanów za spotkanie, rozmowy i dobre piwa ;)

1 komentarze:

  1. Wielkie dzięki za spotkanie i polecamy się na przyszłość ;)

    OdpowiedzUsuń