Z wizytą w Krakowie - Pale Ale, IPA i Stout

Huncwot z lewej, Uśmiech Anieli z prawej

Po informacjach jakie pojawiły się niedawno w sieci, zapowiadających nowe warki z Pracowni Piwa postanowiliśmy wybrać się w sobotę do Krakowa i nadrobić trochę zaległości. Przy okazji musieliśmy też odebrać Szczuna, którego mieliśmy zaklepanego w Strefie Piwa, stąd nadarzyła się okazja do wycieczki. Pogoda dodatkowo sprzyjała, więc nie mogliśmy sobie odmówić takiej przyjemności.

Po w miarę szybkim dojeździe do Krakowa, popędziliśmy czym prędzej na krakowski Rynek do House of Beer, gdzie w piątek 6 czerwca miało premierę piwo Huncwot z Pracowni Piwa - w stylu American India Pale Ale. Oprócz Hoppy New Year, które miało się pojawiać raz do roku, miało nie być powtórek tego stylu w wykonaniu Pracowni, ale jak widać modzie na amerykany ulegnie każdy...

Wzięliśmy dużego Huncwota i mały Uśmiech Anieli - 4 piwo z Browaru Podgórz, tym razem w stylu Dry Stout.


Huncwot dosłownie urwał nam dupę. Świetny, lekki i pełny najróżniejszych owoców aromat - od mango, przez ananasa na papai kończąc. Do tego oczywiście lekka nuta cytrusa. Barwa przepiękna, a w smaku już istny raj - lekkie, z wyraźną ale niezbyt mocną goryczką, pełne żywicznych nut i bardzo solidne jeśli chodzi o odczucie w ustach. Shaker napełniony Huncwotem opróżnił się w około 10 minut - Tomek - Ty to masz rękę do piw ;)

Uśmiech Anieli był dla nas trochę dziwny. W aromacie wyraźny likier czekoladowy - bardzo przyjemny. Barwa czarna, nieprzejrzysta. W smaku w pierwszym momencie pojawia się wyraźna wędzonka - i tutaj pytanie: czy było to zamierzone czy House of Beer nie domył kranu po Grodziskim lanym dzień wcześniej? ;) Oczywiście pasowało to dobrze do dalszych czekoladowo-palonych akcentów. Dość wodniste jeśli chodzi o odczucie w ustach, ale mimo to dobrze pijalne. I tak było lepiej niż w przypadku Galaktyki Piwnix, choć dupy nie urwało.

 Resztki Huncwota w szkle...

Później popędziliśmy do Strefa Piwa Pub, gdzie lany był Space Sheep - uznawane za jedno z lepszych, o ile nie najlepsze American Pale Ale w Polsce. 

Wzięliśmy dużego Space i małego Tak - również Pale Ale - z Bevog Brewery.

 

Space Sheep to drugie piwo, które urwało nam dupę, a że była nas dwójka to już wiecie jak ciężko było nam siedzieć bez żadnej... Zresztą, nieważne... Świetny, lekki chmielowy aromat, jasna klarowna barwa. Smak - lekkie, chmielowy, z wyraźną nutą słodową oraz żywicznością od amerykańskich chmieli. Lekkie, pełne, świetnie pijalne - zniknęło bardzo szybko. The best APA ever! ;)

 

Tak - w aromacie mocno słodowe, lekko karmelowe, barwa - bardziej bursztynowa, w smaku - wyraźna goryczka, również lekkie, słodowo-chmielowe, z lekko słodkawym akcentem. Piwo z charakterem, choć Space Sheepa nie przebiło.



Po krótkiej rozmowie z jakże przemiłym Pawłem, który tak jak piwa, też chciał mieć zdjęcie, udaliśmy się na zasłużony regeneracyjne posiłek. Zapiekanki - najlepsza żywność na Kazimierzu. Za 6zł dostajecie zapiekankę ze szczypiorkiem, którą spokojnie można się najeść. I w dodatku jest gorąca i chrupiąca - będąc w Krakowie trzeba spróbować obowiązkowo.


Na zakończenie dnia odwiedziliśmy jeszcze nowy sklep Strefy Piwa na ul. Beliny-Prażmowskiego, gdzie teraz urzęduje Maciek, nasza ulubiony sprzedawca w Krakowie. Pogadaliśmy chwilę i pooglądaliśmy jeszcze puste półki, które z czasem mają się zapełnić różnymi dobrami. Odebraliśmy jeszcze Szczuna, o czym zapomniałem wspomnieć. I tak z urwanymi dupami i plecakiem z butelką 0,75 l w środku pojechaliśmy do domu.



Warto było! ;)

0 komentarze:

Prześlij komentarz