Lwówek & Faktoria oraz o fotografii słów kilka


W dzisiejszym wpisie chciałbym połączyć dwie sprawy - degustację dwóch nowych piw w amerykańskim stylu oraz temat, który dotyka mnie od dłuższego czasu i dotyczy każdego z blogerów związanych z piwem i nie tylko. Na początek zapraszam na krótką recenzję Lwówka Jankesa oraz Buffalo Billa z Faktorii, które zabrałem ze sobą ostatnio na rowerową wycieczkę, ale inaczej niż pewien piwny bloger - wypiłem je później w domu, a nie w terenie (dla blogera pozdrowienia). Później przejdę do sedna sprawy dotyczącej pisania na blogach.

Lwówek Jankes
American Pale Ale
4,2% alk. 12,5% ekstrakt.

Aromat bardzo chmielowy, aż czuję jak gdybym miał zaraz wypić koncentrat z chmielowego granulatu. Mocne akcenty amerykańskich chmieli - elementy żywiczne, cytrusowe - świetnie drapiące po nosie z wrażenia topiącym się w pianie. Bursztynowa barwa, przejrzysta, zwieńczona bujną lekko kremową pianą. W smaku lekka, ale wyraźna goryczka, wyraźny akcent chmielowy, ziołowy oraz owocowy, a także lekka słodowość w tle. Piwo dobrze pijalne i aż zachęcające do sięgania po kolejne. Wysycenie - średnie, co służy temu piwu. Nic tylko chwycić Jankesa w dłoń i zasiąść przed meczem baseballowym Yankesów z Nowego Jorku (choć ja tam baseballu nie rozumiem - mi wystarczy snooker).

Dobry kandydat na majową Igrową imprezę - muszę poszukać czy jeszcze gdzieś go znajdę ;)


Faktoria Buffalo Bill
American Amber Ale
5,8% alk. 13,1% ekstrakt.

Aromat to coś mniej więcej pomiędzy truskawką a pomarańczem, wyraźny jest też akcent warzywny - czyli niestety zadziałał tu DMS. Można powiedzieć śmiało - jest źle, choć nie najgorzej. Barwa rubionowo-bursztynowa z nikłą pianą. W smaku wyraźna goryczka, choć trochę nazbyt zalegająca. Elementy żywiczne oraz ziołowe, a chwilami wydaje mi się że coś oscylujące obok stęchlizny. Lekko słodkawe, choć lekkie piwo z wyraźną goryczką. Niestety już po chwili zdaje się być męczące. W porównaniu do Jankesa znika w dość powolnym tempie. Wysycenie - średnie.

Tego piwa nie zabrałbym na Igry, nie wziąłbym go nawet na wycieczkę w góry. No niestety - dużo do poprawy. 


 Zamek Tenczynek w Rudnie (obok Tenczynka w którym ma być uruchomiony browar).

Teraz chciałbym dotknąć tematu ważnego, dotyczącego przede wszystkim wyglądu bloga. Na jakikolwiek blog nie zaglądniemy - czy to o gotowaniu, modzie czy lifestyl'u najbardziej rzucają nam się w oczy fotografie dotyczące poruszanego tematu. I w sumie na tym moglibyśmy skończyć, bo w większości przeglądanie bloga polega na oglądaniu fotografii. Człowiek jest zmęczony tekstem długim na 2 kartki A4 i nie przeczyta takiego wpisu choćbyśmy się nie wiem jak męczyli nad jego treścią. Ja sam mam czasem dylemat czy przeczytać tak długi post o piwie, czy odpuścić sobie i zajrzeć na ratebeer.com po krótką recenzję. Mam nadzieję jednak że duże grono osób dotrwa do końca tego postu i przeczyta o tym co mnie boli.

Czego potrzeba polskiej blogosferze? Otóż... dobrych fotografii! Mam dość zaglądając na niektóre blogi i widząc brudne szkło, fotografię piwa na przysłowiowym stołku*, zdjęcie zrobione bez ładu i składu, gdzie w tle można oglądać rozwieszone pranie czy PRLowską meblościankę. Najgorsze są zdjęcia robione bez jakiegokolwiek oświetlenia - ciemne, poruszone czy chociażby krzywo skadrowane. Warto wiedzieć, że duże grono osób docenia estetykę i jakość oglądanych zdjęć i tylko dzięki tami fotografiom nasz blog ma szansę na dalsze powodzenie. Choć te reguły nie dotyczą akurat tzw. fotek z Instragrama.

Nie chcę konkretyzować, ale oglądając fotografie Piwnego Brodacza, Polskich Minibrowarów czy Piwnego Garażu - aż chce mi się czytać ich blogi. Bo zainteresowali mnie znaniem się na temacie - dobre zdjęcie zazwyczaj zapowiada ciekawy wpis. To samo dotyczy filmów - choćby ostatnie realizacje na kanale AleBrowaru czy trailer serii Pivscovery. Bogate w dobre ujęcia, okraszone lekką, pasującą do nich muzyką - to właśnie czyni cuda i przyciąga potencjalnego klienta. 

Nie mówię sam, że jestem doskonały - do tego mi daleko. Fotografię traktuję amatorsko, ale staram się by zdjęcia pojawiające się na blogu były coraz lepsze i coraz ciekawsze. Przyszła wiosna, zaraz będzie lato - wyjdę z piwem w teren i będzie ciekawiej. A oglądanie po raz kolejny zdjęć robionych telefonem przy słabym świetle i jeszcze krzywo skadrowanych wychodzi mi już bokiem. Warto więc sięgnąć po jakikolwiek poradnik lub internetowy tutorial i nauczyć się robić dobre zdjęcia.

Pomyślcie nad tym bo naprawdę warto. Oby polska blogosfera piwna szła ku dobrej fotografii. Tego sobie i Wam życzę! ;) 

A gdy już pospinaliśmy - zasiądźcie w fotelu z dobrym piwem i odpocznijcie sobie. Po przeczytaniu takiego wpisu - naprawdę warto :)

*osoby, które uczestniczyły w Piwny Blog Day 2.0 wiedzą o co chodzi...

P.S. O mojej pasji dotyczącej MTB naskrobię kiedyś co niecoś... (tak Patryku - nie jesteś jedyny :) ).

2 komentarze:

  1. Zaraz będzie hejt, że przecie to nie blog o fotografii tylko o piwie. Niektórych ludzi nie zmienisz, szczególnie tych, co myślą, że do dobrych fot trzeba mieć aparat za 7k złotych. Co do piw, oddawaj Jankesa :( Ja go nigdzie dostać nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
  2. W Gliwicach mają chyba jeszcze kilka butelek Jankesa - jak chcesz i jeśli mi się uda, to mogę Ci zachomikować butelczynę i podrzucić na Festiwal do Wrocławia :)

    OdpowiedzUsuń