Piwa kontra muzyka - jak je połączyć?

Mnóstwo jest już tekstów o tym jakie piwo łączyć z poszczególnymi daniami, na jaką porę roku wybrać odpowiedni styl, a także do jakiego filmu należy zasiąść z odpowiednim piwem w ręku. Zainspirowany koncertem Jelonka w Zabrzu, na którym byłem w grudniu zeszłego roku, a także Jam Session organizowanym w jednym z gliwickich pubów, postanowiłem podywagować trochę nad łączeniem piwa z muzyką. 


Wiadomym jest, że wybierając się na festiwal muzyczny, od razu zastaniemy tam piwo jednej z popularnych marek - czy to noszącej barwy zieleni, czy bieli i czerwieni. Piwo takie najczęściej wydaje się nam rozwodnione i podawane jest, ze względów bezpieczeństwa, w plastikowych kubeczkach. Z powodu "rozcieńczania" piwa, można zaobserwować mnóstwo osób, które zabierają ze sobą na koncerty piwo w puszcze i o ile jeszcze na Przystanku Woodstock to przejdzie, o tyle w hali koncertowej nie mamy już na co liczyć. Trzeba więc tutaj szczerze powiedzieć - idąc na ogromny, masowy koncert - na piwo inne niż koncernowy lager nie mamy co liczyć. 

Inną sprawą jest wypicie piwa w małej knajpce, gdzie muzyka jest grana na żywo. Tutaj przytoczę przykład Domu Alchemika w Gliwicach (tak, tak - lokujemy produkt, mimo że nic z tego nie mamy). Co mniej więcej tydzień organizowany jest tam tzw. Muzyczny Eksperyment, kiedy to młodzi muzycy wstępują na skromną scenę i prezentują swój dorobek artystyczny. I miłe zaskoczenie - bo w lodówce Alchemika znajdziemy takie piwa jak - Pinta, Cerna Hora, Kormoran czy Lobkowicz. Dodatkowo na kranach mamy do wyboru - pilsa, pszenicę i tmave z Cernej Hory, a także Jagodowe z Witnicy. Sam muszę przyznać, że pszenica w akompaniamencie muzyki na żywo smakuje wyśmienicie. Tak więc istnieje szansa na napicie się dobrego piwa i posłuchanie dobrej muzyki - trzeba jednak pójść w nieco mniejsze i mniej zaludnione miejsca, gdzie już gwiazdy estrady nie docierają. 


 Styczniowe jam session w Domu Alchemika.

Jeśli jednak chcemy posłuchać swojej ulubionej muzyki i równocześnie mieć możliwość wyboru swojego ulubionego piwa - pozostaje nam tylko domowe zacisze. Tutaj mamy największą swobodę wyboru zarówno tej pierwszej rzeczy, czyli muzyki, jak i stylu i marki piwa które do tej muzyki dobierzemy. Według mnie najlepszymi zestawieniami będą:

Punk/Rock - American IPA, IPA, Imperial IPA - tak jak mocno buntowniczym stylem muzyki jest Punk Rock, tak mocno chmielowym i równie buntowniczym stylem, który zapoczątkował piwną rewolucję jest India Pale Ale. Warto wybrać coś z kopem.

Rock/Metal - Dry Stout, Extra Special Bitter, English Pale Ale - do ubranych na czarno i ostro młócących metalowców idealnie pasuje ciemny, czekoladowy Dry Stout, a także coś jaśniejszego - tutaj idę za przykładem Browaru Piwoteka, który ku chwale Iron Maiden nazwał swojego Extra Special Bittera Miedzianą Dziewicą, a browar Robinson uwarzył piwo o nazwie Trooper - które jest angielskim Pale Ale. Oba te stylem pasują do pięknych i ostrych gitarowych riffów.

Pop - muzyka popularna kojarzy mi się tylko z jednym stylem - Pils, pils i jeszcze raz pils. Oklepany i nielubiany przez piwną rewolucję styl, będzie dobrym towarzyszem do lekkiej i popularnej muzyki lecącej z radia w wakacyjny dzień.

Soul - do tej muzyki idealnie nadaje się Milk Stout. Połączenie rytmów soulu, z gładkością i delikatnością laktozowego Stoutu, pozwoli nam się zrelaksować i odpocząć.

Blues - tutaj naszym towarzyszem powinien być Porter lub Russian Imperial Stout - chyba wiadomo dlaczego - zarówno klimat tych piw jak i melodia bluesa doskonale się ze sobą łączą. Udane popołudnie lub wieczór - gwarantowane. Piwa te mogą być również dobrym wyborem jeśli postanowimy posłuchać Jazzu.

Reggae - wydawało by się, że żeby słuchać reggae wystarczy dobrze się "najarać" i klimat mamy murowany. Ja dodałbym do tego jeszcze lekkiego Witbiera, który powinien spasować do większości kawałków tego nurtu muzycznego.

Muzyka elektroniczna - najczęściej słuchana latem, na plażach i w klubach - tutaj dobrym stylem będzie American Wheat z solidną dawką chmielu - orzeźwiający, gaszący pragnienie i dobrze komponujący się z letnimi klimatami.

Trooper - piwo sygnowane przez Iron Maiden.

Tak jak mnogie są style piwne, tak ogromna jest liczba różnych gatunków muzycznych. Wyżej wymienione są tylko próbą przyporządkowania cech piwa do cech odpowiedniej muzyki. Oczywiście to zależy od nas jakie piwo wybierzemy i jakiej muzyki będziemy słuchać. Najważniejszym jednak jest, żebyśmy robili to w gronie znajomych, bo tylko wtedy muzyka i piwo tworzą doskonały klimat, dzięki któremu można oderwać się na chwilę od tego świata.


0 komentarze:

Prześlij komentarz