Drugie urodziny Strefy Piwa


W minioną sobotę w krakowskim piwnym świecie miało miejsce ważne wydarzenie. Na Kazimierzu, w jednej z kamienic, zebrała się spora grupa osób, aby świętować drugie urodziny Strefy Piwa. To już dwa lata odkąd na ulicy Józefa 6 możemy smakować wyśmienitych piw prosto z Czech, Polski czy nawet Danii. W ramach obchodów urodzin, ekipa Strefy razem z Pracownią Piwa uwarzyła wspólne piwo w stylu Rye Stout, gdzie ponad 30% zasypu stanowił słód żytni. 6 Joseph's Street było jednym z głównych bohaterów tego wieczoru. Drugim było znakomite i wszystkim znane piwo Black z browaru Mikkeller, które akurat tego dnia można było dostać w wersji prosto z kranu i to za wyśmienitą cenę. Oprócz tego niespodzianek było wiele - pojawił się na przykład Żywiec lany przez Randall'a, w którym umieszczone zostały szyszki chmielu Cascade oraz świeże owoce ananasa, co podobno miało jakoś pomóc temu piwu. Powiem jedno: temu piwu już nic nie pomoże... 

 

Swoją degustację, a zarazem świętowanie rozpocząłem w znakomitym gronie dwóch osobniczek płci pięknej, które towarzyszyły mi przez cały wieczór. Pierwszym piwem było wcześniej wspomniane 6 Joseph's Street, o bardzo zbożowo-kawowym aromacie. W smaku bardzo podobne do Crack'a, z wyraźną nutą zbożową, czekoladową oraz kawową i bardzo wyraźną, jak na Stouta, goryczką. Znakomicie pijalne - jak każdy Stout z Pracowni. 



Drugim piwem była nowość z AleBrowaru - Brown Foot, czyli mieszanka stylów IPA oraz Brown Ale. Chmielowe i cytrusowe w aromacie, owocowe w smaku. Wyraźna goryczka w połączeniu z cytrusami oraz czekoladowym, kawowym finiszem, dały połączenie niezwykłe. Szklanka została opróżniona w mgnieniu oka. 



 Trzecią propozycją na ten wieczór był właśnie Żywiec z Randall'a, w smaku którego pojawiła się tylko lekka, mdła nuta ananasa. Poza tym dalej smakowało to jak Żywiec. Po kilku łykach szklanka poszła na bok. Następnie zabrałem się za kolejne piwo, a Karolina w tym czasie powoli sączyła Santa's Little Helper - rozgrzewające i łagodnie przyprawione piwo świąteczne z browaru Mikkeler.





Wisienką na torcie był Russian Imperial Stout z Mikkellera, czyli znakomity Black. Bardzo bogaty aromat - m.in. rumu, czekolady, kawy, śliwek i innych suszonych owoców, zapowiadał równie dobry smak: aromaty rumu, kawy, wyraźna nuta alkoholowa oraz śliwkowa, z wytrawnym finiszem pozwalały kubkom smakowym dochodzić do szału. Było to idealne piwo na zwieńczenie wieczoru, aż w końcu nadeszła pora by... pójść do toalety. 

Mikkeller - Black

Tak, to była istna udręka - kolejki "do męskiego" były dłuższe niż do kabiny obok. Pojawiło się nawet porównanie, że toaleta męska to jak leczenie się w NFZ, a damka to już leczenie prywatnie. W trakcie stania w kolejce pojawiało się także wiele ciekawych tematów - jak widać piwo łączy ludzi.

Niestety nie dotrwaliśmy do konkursów specjalnie organizowanych w tym dniu, ponieważ czym prędzej musieliśmy się zwijać do domu. Przed godziną 21, gdy dopiero zaczęło się przeludniać, pędziliśmy już w kierunku Dworca Głównego, cały czas mając w myślach znakomite piwa wypite tego wieczoru. 

Serdeczne podziękowania i ogromne życzenia dla Strefy Piwa - powoli zaczynam już odliczać do 10-lecia Waszego pubu ;)

Przy barze tłok panował prawie przez cały czas.


 Co jakiś czas ktoś przynosił prezenty, wśród których znalazł się np. pluszowy koń ;)


Próbowane przeze mnie piwa.

 Na suficie pojawiło się bardzo ładnie wyglądające logo Strefy. 
Obok tablica piw dostępnych podczas urodzin.

0 komentarze:

Prześlij komentarz